Rozdział
III
Po
szkole coś sprawiło, że muszę posłuchać rad Czachy. Czacha okazała się być moja
pierwszy przyjaciółką nawet ją polubiłam a do tego jest znana. Sprawa Carlosa
została rozstrzygnięta mój brat został surowo ukarany pracuje. Sprzedaje
hot-dogi. Wieczorem usiadłam na łóżku i zaczęłam rozmyślać o jutrzejszym dniu.
-zmienię
styl! Będę jak Czacha! –pomyślałam
Wymknęłam
się z domu i poszłam do sklepu i kupiłam sobie trampki, dżinsową koszulę,
pastelowe rurki i do tego prostownicę do włosów. Rano wstałam godzinę wcześniej
i zmieniłam styl. Wyglądałam jak Czacha. Kiedy przyszłam do szkoły ponownie
usłyszałam głos Paula ,,Brudas” postanowiłam zawojować tą szkołę. Wskoczyłam na
stół tenisowy i krzyknęłam
-ej
ty tam, Paul nie myśl, że jesteś taki fajny ludzie śmieją się z ciebie za
twoimi plecami dosłownie. Obejrzyj się za siebie Czacha i Kaśka pękają ze
śmiechu…hm…ciekawe co je tak bawi może ta wielka plama na twoich spodniach?!
Ha, ha, ha
Czacha
podbiegła do mnie i zaczęła śmiać się z Paula.
Natychmiast większość dzieciaków przybiegła do mnie i zaczęła pytać
,,gdzie kupiłaś te spodnie” ,,jak odważyłaś się zrobić mu taki kawał” byłam po
prosty popularna. Po szkole podeszłam do Paula i powiedziałam czy nie wróci ze
mną do domu. Paul nie odpowiedział poszedł w inną stronę. Moja sława szybko
minęła jednak nie byłam już pośmiewiskiem wtopiłam się w tłum. Paul nadal był w
centrum zainteresowania. Następnego dnia poszłam do szkoły wyluzowana nie bałam
się ponownego szyderstwa. Okej moje życie stało się normalne, ale Paul…ja go
kochałam. To nie było żadne zauroczenie tylko miłość a on nawet mi nie
odpowiada. Na przerwie poszłam do Czachy. Nie chodziłyśmy do tej samej klasy
ona była starsza chodziła do 3 liceum a ja do 2.
-Czacha
posłuchaj, co zrobić aby Paul mnie zauważył –powiedziałam skrycie
-no
nie wiem, nie wolno być nachalnym może spróbuj…
Dostałam
radę od Czachy i postanowiłam ją ziścić. Na lekcji matmy usiadłam obok Paula i
upuściłam długopis -specjalnie. Schyliłam się i go podniosłam jednak gdy
podnosiłam głowę zatrzymałam ją naprzeciwko oczu Paula. Były takie lodowate. Ta
błękit mnie osłabiała. Popatrzyłam mu się w oczy on też. To była taka piękna
chwila on chciał coś powiedzieć już słyszałam jego głos w mojej głowie ale
słowa powiedział zupełnie inne niż się spodziewałam.
-zasłaniasz
mi zeszyt swoimi włosami posuń się Gan…Anielina? Czy jak ci tam?
-jestem
Angelina –powiedziałam ze wściekłością.
Z
powrotem zanurzyłam nos w książki i powiedziałam sobie w głowie
-Paul
to jest mój cel nie osiągalny. Zdobędę Paula on mnie pokocha.
Więc
tak wyglądał mój cel.
Po
szkole miałam coś powiedzieć do Paula ale przypomniałam sobie słowa Czachy
,,nie bądź nachalna” więc odpuściłam. Wróciłam do domu i położyłam się na moim
łóżku. Zadzwoniłam do Paula. I znowu poczułam ten zabójczy stres. Odebrał i
powiedział zdenerwowanym głosem
-Angelina
nie lubię cię! Zostaw mnie w spokoju.
Potem
się rozłączył. Uderzyłam głową w ścianę i wysłałam mu wiadomość
Nie powinnam tego ci mówić, ale zależy
mi na tobie a ty nawet nie porozmawiasz ze mną. Spójrz, że się staram.
Wysłałam
i znowu uderzyłam głową w ścianę. Po chwili dostałam odpowiedź ze strony Paula.
Ja też nie powinienem tego mówić ale nie lubię cię.
Nie mamy szans ten związek nigdy by nie przetrwał. Wybacz Angelina
Postanowiłam
spotkać się z Paulem i to omówić. Przyszłam pod jego dom i usiadłam na
krawężniku. Paul okazał się jednak być draniem. Mieszkałam daleko od jego domu
a on bezczelnie opuścił swój dom i poszedł gdzieś. Stwierdziłam, że muszę o
niego walczyć. Poszłam, więc do przodu z myślą, że jest niedaleko. Przechodziłam
obok domu Czachy z początku chciałam do niej wpaść, ale zbyt zależało mi na
Paulu. Za domem Czachy był park. Cudowny plac zieleni z łzawo błękitnym
potokiem. Ławeczki a na nich ludzie a wśród tych ludzi Paul i ktoś jeszcze. Kiedy
zobaczyłam ich razem myślałam, że nigdy się nie pozbieram. Trzeba ich śledzić,
o czym mogą gadać?! Cichutko podbiegłam pod klon znajdujący się w pobliżu
ławeczki i wytężyłam słuch. Moja najlepsza przyjaciółka Czacha była na randce z
Paulem. Kiedy Paul ostatnim razem pocałował Czachę w szkole myślałam, że się popisuje,
ale teraz nie mam już żadnych wątpliwości, że Czacha mnie oszukuje. Kiedy ostatnim
razem zapytałam ją czy coś łączy ją z Paulem zaczęła się śmiać i powiedziała,
że nigdy w życiu nic ich nie łączyło i nie będzie łączyć. Mówiła, że to prosty dzieciak,
który przypadkiem trafił do liceum zamiast do bajkolandii.
-Magdo zamierzasz powiedzieć Angelinie prawdę?
–powiedział Paul przytulając Czachę
-Magdo,
jaka Magdo? –dziwiłam się a okazuje się, że ona ma imię …
-nie,
będę to ukrywać jak jej powiem całą prawdę o nas załamie się i z mojego
podstępu nic nie wyjdzie –odrzekła Czacha bawiąc się swoim pasmem włosów
-według
mnie i tak twój plan nie wypali ona nie długo odkryje tajemnicę, jaką ukrywasz –rzekł
-posłuchaj
ja szukałam takiej bezbronnej ofiary, na której ziszczę mój plan. Paul muszę
już iść jestem umówiona z Angeliną na razie
Bardzo fajne i czekam na więcej, tylko proszę zmień kład strony bo niewygodnie się czyta jak jest to tak rozmieszczone. Poza tym TO JEST SUPER!!!
OdpowiedzUsuń