Rozdział
V
Paul
mnie pocałował. Kiedy się przebudziłam zobaczyłam jak mnie całuje. Jego usta
dotykały moich ust to było takie piękne. Całował mnie tak jakbym była aniołem.
Miał zamknięte oczy i nie wiedział, że już się obudziłam. Wtedy podniosłam rękę
i położyłam ją na jego twarzy. Wtedy Paul otworzyło oczy i popatrzył na mnie.
Uśmiechnął się i dalej mnie całował. Tej nocy była pełnia księżyca w parku
byliśmy tylko my. To znaczy do pewnego momentu. Całowałam Paula, ·ale kiedy
otworzyłam oczy ujrzałam stojącą za Paulem Czachę, która ledwo powstrzymała
płacz. Przestałam całować Paula i wskazałam mu na stojącą za nim Magdę. Czacha
wybuchła płaczem i uciekła do lasu. Przełknęłam ślinę i popatrzyłam na
Paula.
-Co
ja zrobiłem idź ode mnie Angelina –krzyknął Paul odpychając mnie
-ale
Paul to ty zacząłeś! –odpowiedziałam
Paul
wstał z ławki i pobiegł w kierunku Magdaleny ja również wstałam i pobiegłam za
nim. Po chwili Paul znikł z horyzontu a ja wróciłam do domu. Wszyscy domownicy
spali oprócz Carlosa.
-cześć
Angelina gdzie byłaś jest trzecia nad ranem –powiedział nadopiekuńczo Carlos
-nie
ważne –odpowiedziałam zdejmując buty
-ważne,
jestem twoim starszym bratem i chcę wiedzieć ty wydałaś mnie i Helenę więc
jesteś mi coś winna a ja żądam wyjaśnień –powiedział Carlos chwytając mnie
-byłam
w parku. –powiedziałam
-co
tam robiłaś?
Próbowałam
wyrwać się z jego rąk ale Carlos zwyciężył
-całowałam
Paula, mogę już iść?
-ty
się całowałaś?! –krzyknął
-mogę
już iść!? –powtórzyłam tupiąc nogą
Carlos
mnie wypuścił a ja pobiegłam do mojego pokoju i poszłam spać. Rano wstałam i
poszłam do szkoły. Przed szkołą stał Carlos i patrzył na mnie. Nabrałam głęboko
powietrze i podeszłam do niego.
–miałam
nadzieje, że zaczniemy być, chociaż przyjaciółmi –myślałam
-Cześć
Paul i co z Magdą? –zapytałam
Paul
ignorował mnie. Położyłam moją rękę na jego ramieniu i powiedziałam mu
-po,
co mnie wczoraj całowałeś a teraz udajesz, że znowu mnie nie znosisz?! Jesteś
idiotą. Przypominam ci, że to ty mnie pocałowałeś nie ja ciebie
Paul
popatrzył na mnie wulgarnie i
odpowiedział
-zapomnij
o tym co się działo zrobiłem to z głupoty, bo zapomniałem o Magdzie
-aha,
zapomniałeś o Magdzie, czyli gdyby nie ona bylibyśmy razem? –powiedziałam
-nie
–rzekł stanowczo
Wtedy
po schodach weszła Madzia i przytuliła Paula. Posłała mi groźne spojrzenie, po
czym we dwoje odeszli. Czacha stała się moim największym wrogiem. Na lekcji oni
znowu siedzieli razem a ja sama. Szeptali coś do siebie. Gdy zadzwonił dzwonek
na przerwę Czacha gdzieś poszła a Paul został sam. Podeszłam do niego i
powiedziałam
-Paul
wiesz jak ty ranisz, całowałeś mnie a teraz masz mnie gdzieś
-życie
–rzekł z uśmiechem
-jakie
życie Paul! Jesteś ślepy przez Magdę nie widzisz świata poza nią. Powiedz mi
prawdę proszę… -szepnęła cicho
-Angelina
jesteś piękna. Jesteś moim marzeniem, ale ja chodzę z Magdą –rzekł
Moje
oczy zalśniły, po czym powiedziałam
-możesz
zerwać z Magdą
Paul
poszedł do Czachy i widać było, że coś do niej mówił. Po historii podszedł do
mnie i powiedział
-będziesz
moją dziewczyną zerwałem z Czachą
-tak!
–krzyknęłam
Przytuliliśmy
się a on znowu mnie pocałował. Na lekcji Paul usiadł sam. A na przerwie poszedł
potajemnie z Czachą i tam całował się z nią a ja głupia go szukałam. Całowali
się całą przerwę i do tego lekcję. Kiedy szukałam Paula znalazłam go dwie
godziny później.
-gdzie
byłeś? –zapytałam trzymając go za rękę
-musiałem
iść pomóc pani Walu dekorować salę –rzekł
-poszedłeś
tam z Magdą?
-tak
ale ona nie dekorowała tylko przygotowywała mowę na apel
-apel,
powiadasz …kiedy?
-no,
…bo to niespodzianka dla szkoły nie mogę ci powiedzieć będzie jeszcze Jacek no
i oczywiście Bartek –rzekł ocierając pot z czoła
Przytuliłam
go i pocałowałam. Kiedy przyszła Magda, Paul poszedł do kolegów. Oczywiście
Pamiętniczku domyślasz się, że Paul chodził z obiema na raz ze mną i Czachą,
jednak ja byłam głupia i nic nie przewidziałam. To podwójne randkowanie trwało
już pół roku. Nie widziałam świata poza Paulem zresztą Madzia tak samo. Pewnego
dnia postanowiłam niespodziewanie odwiedzić Paula przyniosłam mu bluzę, którą
kupiłam specjalnie na sześciu miesięcznice. Zadzwoniłam do jego drzwi z
promiennym uśmiechem. Nie mogłam doczekać się aż pokażę mu tą bluzę. Paul
bardzo często wspominał mi o tej bluzie, że nigdzie nie mógł jej kupić a panna Lewis
pojechała do swojego brata i dostała taką bluzę. Podarowała ją mi abym dała ja
Paulowi. Męczyłam się żeby prezent wyglądał tak ładnie jak teraz. Kiedy usłyszałam
jak przekręca klucz zacisnęłam wargi wyciągając przed siebie bluzę. Drzwi
otwierały się a w drzwiach zobaczyłam coś przerażającego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz