,,PAMIĘTNIK ANGELINY"
Rozdział I
Drogi Pamiętniczku!
Byłam
coraz bardziej zestresowana. Moje ręce nie mogły usiedzieć w miejscu. Co kilka
minut czułam dziwne łaskotanie serca. Siedziałam tak przez kilka minut na moim
kuchennym krześle czekając na mojego starszego brata Carlosa. Carlos jest
wspaniałym bratem. Jest takich nie wielu. Zawsze wie co trzeba powiedzieć a co
lepiej zachować dla siebie dlatego często sięgam do niego po rady. Carlos jest
wesołym, ale bardzo upartym nastolatkiem. Ma osiemnaście lat. Jego oczy są
błękitne można by powiedzieć, że mają lodowy kolor. Na czoło spada odgarnięta
na lewą stronę czarna grzywka. Jest on
smukły i zgrabny. Przeważnie nosi bluzy, kolorowe rurki i nie wychodzi z domu
bez deskorolki i oczywiście trampek. A ja? Ja jestem zwykłą siedemnastolatką z
czarnymi kudłami spiętymi w wysoki kok. Moje oczy nie różnią się od włosów.
Czerń dominuje na mojej szczupłej twarzyczce. Ubieram się dosyć dziewczęco,
chodzi mi o to, że nie noszę rurek, dżinsowych szortów czy też trampek. Noszę
pastelowe koszulki i słodkie spódnice. Moja skóra jest dość ciemna, bo
uwielbiam się opalać. Jednak mam charakter. Jestem dziewczyną z marzeniami.
Moim największym marzeniem jest zaśpiewać na prawdziwej scenie z moim ulubionym
wokalistą. Andy Biersack jest moim idolem. I oczywiście mam na imię Angelina.
Ludzie twierdzą, że to brzmi tak anielsko ale dla mnie to brzmi jakoś tak
arogancko ale mniejsza z tym. Tak jak Carlos nie rusza się bez deski tak ja nie
ruszam się bez pamiętnika. Jest w mojej torebce zamkniętej małą różową kłódką.
Kiedy tylko mogę zapisuję najdrobniejszy szczegół mojego życia. Dzisiaj tym
szczególnym wydarzeniem jest 1 września. Dzień w nowej szkole. Carlos chciał
przeprowadzić się do Londynu zaprotestował rodzicom, że wyjedzie z domu do
Londynu. Ta miłość… aha no, bo Carlos od 2 lat chodzi z taką lafiryndą.
Sztuczne rzęsy, brokat na sukniach, kokardy we włosach, piekielnie długie
paznokcie oczywiście z jakimś modnym ubarwieniem i oczywiście te długie biało –
blond włosy. Pomyśl sobie Drogi Pamiętniku, że ona jest młodsza niż ja. Ma
piętnaście lat! Nazywa się Helena. Jest z Londynu jednak przez 5 lat mieszkała
z nami w Polsce. Teraz musiała opuścić kraj, w którym znalazła największą
miłość swojego życia, czyli Carlosa. Czyli wiesz, co to znaczy. Zostali
rozdzieleni. Carlos jak to on musiał się postawić i powiedzieć, że nie zostawi
tej miłości, że jedzie do Londynu czy to nam się podoba czy nie. Wiesz, jak
tata na niego spojrzał! To było okropne. Wtedy tata powiedział do niego
-Synu
mój kochany Carlos! Ty wiesz, co czynisz? Masz osiemnaście lat i chcesz
wszystko zostawić dla tej kobiety, jeśli nazwać można ją kobietą. Piętnastka to
jeszcze dziecko. Musisz poszukać kogoś innego mówię jeszcze spokojnie.
Wtedy
Carlos wyszedł z domu i wrócił z biletem do samolotu
-Carlos!
Co to jest? –zapytał tata ze zgrozą w oczach
-bilet.
Nie patrz tak na mnie! Kupiłem bilet na samolot do Londynu. Nie rozumiesz? Jadę
do Heleny i nie zabronisz mi jestem pełnoletni! – powiedział mój brat z dumą na
twarzy
Patrzyłam
potem na Carlosa z odrażającym spojrzeniem. Carlos miał mnie opuścić!? Po dwóch
dniach, kiedy Carlos stał przed domem z walizkami wyszła do niego mama ze łzami
w oczach
-wrócisz
niedługo? Chyba nie zostaniesz tam na zawsze?
-Mamo,
nie wrócę chyba, że cię odwiedzić.
-a
gdzie ty zamieszkasz synu? –rzekł tata z oburzoną miną
-mam
nadzieję, że Helena mnie przygarnie –powiedział Carlos
-A
jak nie? Co z opłatami? Myślisz, że będziesz tam żył za darmo? –powiedziała
mama
-znajdę
pracę, przestańcie mnie męczyć muszę jechać. Do zobaczenia mamo, tato i ty
kochana siostrzyczko. –powiedział przytulając nas i całując
Wtem
stało się coś niespodziewanego. Mama pobiegła do domu i wyjęła walizkę ze
swoimi ubraniami. Wyszła przed dom za synem i powiedziała drżącym głosem.
-Carlos!
Jesteś moim synkiem i wiesz dobrze, że pojechałabym za tobą nawet na pustynię.
Wtedy
zapanowała cisza. Carlos popatrzył na mamę ze zdziwieniem, po czym szepnął
-mnie
Helena by przygarnęła ale nas obojga to nie wiem.
-kupimy
mieszkanie Carlos –powiedziała mama
-za
co je kupisz mamo?
-jak
możesz jeszcze pytać!? Jestem lekarzem zarabiam miliony. Już jedziemy. Meble
prześlemy statkiem
-zaraz,
zaraz a co ze mną i tatą? –powiedziałam zszokowana
-no,
możecie jechać z nami. Przeprowadzka może pogłębi naszą rodzinę. Bob co o tym
myślisz? –powiedziała mama do taty
-myślę,
że chwilowo przegrzał ci się mózg. W minutę decydujesz się na kupno nowego
mieszkania i przeprowadzkę na drugi koniec Europy bo twój syn dostał jakiś
kaprys. A co jak Helena go rzuci?! – wygłosił tata z pełną mężnością
Wtedy
Carlos wybuchnął gniewem i wyszedł z ogródka
-Carlos!
Zaczekaj –zawołałam widząc jak mój brat rozgniewał się na tatę
Brat
zatrzymał się i złapał mnie za dłoń
-muszę
jechać Angela przykro mi. Nie pozwól aby mama pojechała musicie to
przemyśleć.
Popatrzyłam
na niego ze smutkiem. Nie odpowiedziałam mu nic tylko zatrzasnęłam furtkę i
weszłam do domu. Rodzice patrzyli na mnie z dziwnym spojrzeniem, to sprawiało,
że czułam się jakby mi wyrzucali, że to przeze mnie Carlos opuścił rodzinne
miasteczko. Nie byłam wtedy jeszcze świadoma tego, że moje życie odwróci się do
góry nogami za parę dni. W końcu zdenerwowało mnie to ich dziwne spojrzenie
podeszłam i uniosłam głos
-mamo,
tato coś chcecie mi powiedzieć?
-nie
Zapanowała
bardzo długa cisza. Stałam i czekałam na ich słowo doczekałam się.
-a
w sumie to mamy ci coś do powiedzenia. Proszę Angelina usiądź na kanapie.
–mówił Bob – mama zdecydowała, że kupimy mieszkanie w Londynie. To duże miasto
lepiej się rozwiniesz
-ale
mamy zmieniać całe życie tylko dlatego że, Carlos nie widzi świata poza tą
swoją Helenką? –powiedziałam szydząc z imienia Helena
-nie
Angelino Carlos nic tu nie robi. Po prostu chcielibyśmy coś zmienić. I
uznaliśmy to znaczy mama uznała, że przeprowadzka jest idealną zmianą.
–powiedział tata
Wtedy
moje oczy dziwnie zaczęły się świecić. Nie widziałam czy mam się cieszyć czy
płakać. Fajnie byłoby się przenieść i to do Londynu ale tam bym miała nowych
znajomych, wszystko nowe, więcej nauki, nowe zauroczenia i przy zauroczeniach
miałam zupełną racje.
-Angelino,
tata chciał ci powiedzieć, że musisz się przenieść i nie ma dyskusji leć spakuj
niezbędne ci rzeczy a meble i drobiazgi prześlą nam statkiem. –powiedziała mama nieco zdenerwowana
Poszłam
i spakowałam rzeczy niezbędne. Wtedy coś mnie tknęło, że gdzie my zamieszkamy
na czas remontu poszłam do taty i powiedziałam mu o tym
-ciotka
Lewis mieszka w Londynie –rzekł
-co?
Lew… jak? Jaka ciotka? Nie znam jej?! –byłam bardzo zła
-Lewis
Anastazja znasz ją widziałaś ją jak miałaś roczek przybyła na chrzciny
-aha
no tak na pewno ją pamiętam –powiedziałam sarkastycznie
Następnego
ranka pojechaliśmy na lotnisko. Wieczorem dotarliśmy do Londynu. Przypomniałam
sobie, że nikt z moich przyjaciół nie wie o tej nagłej zmianie. Zadzwoniłam do
Beth ale nie odebrała nagrałam się na poczcie.
-Beth
mówię to tylko tobie. Musiałam gwałtownie przenieść się do Londynu nie miałam
okazji się pożegnać powiedz całemu miasteczku. Dziękuję twoja Angela
Beth
już nie oddzwoniła do dziś jej nie słyszałam. A więc, poznałam ciocię Lewis po
raz drugi i bardzo się cieszę, że to dopiero teraz. To bardzo zrzędliwa
kobieta. Panna Anastazja ma pięćdziesiąt dwa lata. Jej włosy są czerwone jak
wiśnie a oczy piwne. Jest bardzo wysoka ma całe dwa metry! Nosi do tego buty na
platformach i to, w jakich kolorach! Neonowych!
Nosi również sukienki do kostek, co wygląda dziwnie. Miała już osiem
operacji plastycznych. To botoksy, to usuwanie zmarszczek i nagromadziło się
tego trochę. Panna Lewis jest już umówiona na dorabianie rzęs. Pozory w jej
przypadku nie mylą. Kiedy mnie zobaczyła krzyknęła
-Dziecko,
co ci rodzice z tobą robią. Twoje nogi są za grube a nos za szeroki. Myślę, że
koszt tych zabiegów to około tysiąca. Może być wtorek?
Wtedy
poczułam, że to nie będzie moja bratnia Londyńska przyjaciółka. Była ona
szalona na punkcie wyglądu i diety. Nie pozwalała mi jeść śniadania chyba, że
plasterek od tłuszczonego sera a o herbacie już nie wspomnę. Piłam ją raz w tygodniu.
Obiad składał się z sałatki ogórkowej i ryżu. Schudłam myślę dziesięć kilo.
Pani Lewis jest ze mnie dumna twierdzi, że teraz przypominam za grubą jeszcze
modelkę. Więc wieczorami wymykam się z domu do Carlosa, aby zjeść. Do Londynu
przyjechaliśmy w pierwszym tygodniu sierpnia. Mieszkanie będzie gotowe za pół
roku do tej pory muszę męczyć się u ciotki. Tak wyglądała moja przeprowadzka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz