Rozdział
VI
-nie
Rufus zaczekaj! –krzyknęłam przerażona tą sytuacją
Rufus
popatrzył na mnie. Nie wiedziałam, co powiedzieć nie czułam do
Rufus kompletnie nic a nawet jeszcze gorzej bałam się go.
Rufus kompletnie nic a nawet jeszcze gorzej bałam się go.
-Rufus
–przełknęłam ślinę – nie możesz tak, tak…Przepraszam, ale
Rufus
podbiegł do mnie zmęczony i dotknął moje ramię
-kochasz
mnie ale nie rozumiesz tego –powiedział
-nie,
nie kocham cię nie zabijaj się chcę mieć czyste sumienie zrozum, że nie
jesteśmy dla siebie stworzeni znajdziesz kogoś innego. Rufus proszę…
Rufus
uronił łzę i odszedł. Przeszedł mnie zimny dreszcz bałam się potwornie. Przybiegł
Paul z bandażem na głowie. Żuł gumę i miał półprzymknięte oczy.
-co
to za typ? –zapytał obojętnie
Zlekceważyłam
Paula i stałam osłupiała.
-Co
to za typ! –krzyknął otwierając szerzej oczy
Milczałam
-Poczekaj
już ja ci pokażę, kto tu rządzi! –wrzasnął podchodząc do mnie
Tłum
ludzi wpatrywał się w moje oczy. Paul stanął naprzeciwko mnie. Chwilę
patrzyliśmy się na swoje oczy. Poczułam to nieziemskie uczucie, kiedy jeszcze
byłam z Paulem. Przypomniały mi się nasze wszystkie wspólne przygody. Widziałam
nas w wielką ulewę stojących razem pod drzewem, oddał mi swoją bluzę śmialiśmy
się i byliśmy razem przytuleni a jacy przemoczeni. Przypomniałam sobie moment
pierwszego pocałunku. Staliśmy przy murku podarował mi naszyjnik z napisem
,,Nigdy cię nie opuszczę”. Wtedy przypomniałam sobie, że mam ten łańcuszek na
sobie i gdy zaczęłam wypuszczać lodowate łzy patrząc na Paula i przypominając
sobie najpiękniejsze momenty z mojego życia. Wyjęłam z pod koszulki naszyjnik i
pokazałam mu go. Paul spojrzał na niego. W tej chwili nie umiał udawać
twardziela. Posmutniał jego mina złości zniknęła widać było, że powstrzymuje
gorzki płacz. Dotknął naszyjnik. Po jego policzku spłynęła łza. Milczał.
Patrzyłam się na jego spuszczone w dół oczy. Wtedy pojawiła się Magda.
Podbiegła do mnie i złapała mnie za włosy, po czym pisnęła rozżarzonym gniewem
głosem
-skoro
nie mogę go mieć ja to na pewno nie dostaniesz go ty!
Mój
ból był straszny. Czacha ciągnęła mnie coraz mocniej a Paulowi coraz bardziej
chciało się płakać.
-nigdy
cię nie opuszczę –szepnął Paul spod opuszczonej głowy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz