Obserwatorzy

środa, 28 sierpnia 2013

co się stanie z Rufusem? co tym razem wydarzy się z Paulem i Angeliną? czy to powrót czy głębsze rozstanie? 

Rozdział VI


-nie Rufus zaczekaj! –krzyknęłam przerażona tą sytuacją
Rufus popatrzył na mnie. Nie wiedziałam, co powiedzieć nie czułam do
Rufus kompletnie nic a nawet jeszcze gorzej bałam się go.
-Rufus –przełknęłam ślinę – nie możesz tak, tak…Przepraszam, ale
Rufus podbiegł do mnie zmęczony i dotknął moje ramię
-kochasz mnie ale nie rozumiesz tego –powiedział
-nie, nie kocham cię nie zabijaj się chcę mieć czyste sumienie zrozum, że nie jesteśmy dla siebie stworzeni znajdziesz kogoś innego. Rufus proszę…
Rufus uronił łzę i odszedł. Przeszedł mnie zimny dreszcz bałam się potwornie. Przybiegł Paul z bandażem na głowie. Żuł gumę i miał półprzymknięte oczy.
-co to za typ? –zapytał obojętnie
Zlekceważyłam Paula i stałam osłupiała.
-Co to za typ! –krzyknął otwierając szerzej oczy
Milczałam
-Poczekaj już ja ci pokażę, kto tu rządzi! –wrzasnął podchodząc do mnie
Tłum ludzi wpatrywał się w moje oczy. Paul stanął naprzeciwko mnie. Chwilę patrzyliśmy się na swoje oczy. Poczułam to nieziemskie uczucie, kiedy jeszcze byłam z Paulem. Przypomniały mi się nasze wszystkie wspólne przygody. Widziałam nas w wielką ulewę stojących razem pod drzewem, oddał mi swoją bluzę śmialiśmy się i byliśmy razem przytuleni a jacy przemoczeni. Przypomniałam sobie moment pierwszego pocałunku. Staliśmy przy murku podarował mi naszyjnik z napisem ,,Nigdy cię nie opuszczę”. Wtedy przypomniałam sobie, że mam ten łańcuszek na sobie i gdy zaczęłam wypuszczać lodowate łzy patrząc na Paula i przypominając sobie najpiękniejsze momenty z mojego życia. Wyjęłam z pod koszulki naszyjnik i pokazałam mu go. Paul spojrzał na niego. W tej chwili nie umiał udawać twardziela. Posmutniał jego mina złości zniknęła widać było, że powstrzymuje gorzki płacz. Dotknął naszyjnik. Po jego policzku spłynęła łza. Milczał. Patrzyłam się na jego spuszczone w dół oczy. Wtedy pojawiła się Magda. Podbiegła do mnie i złapała mnie za włosy, po czym pisnęła rozżarzonym gniewem głosem
-skoro nie mogę go mieć ja to na pewno nie dostaniesz go ty!
Mój ból był straszny. Czacha ciągnęła mnie coraz mocniej a Paulowi coraz bardziej chciało się płakać.
-nigdy cię nie opuszczę –szepnął Paul spod opuszczonej głowy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz