Angelina zostanie wyśmiana przez dzieci z klasy a to doprowadzi ją do szału
Rozdział
II
Kiedy
Carlos przyjechał do Lewis Anastazji wsiedliśmy w jego samochód i ruszyliśmy do
mojej szkoły.
-I
co Angelina stresujesz się? –zapytał Carlos
Nie
odpowiedziałam mu bo znał prawdę. Auto stanęło przed wielkim budynkiem
pomalowanym czarą farbą.
-Angela
powodzenia –powiedział odjeżdżając
Kiedy
weszłam przez szeroką czarną bramę zadzwonił dzwonek. Szłam pospiesznym krokiem
w kierunku budynku. Miało on wiele okien i roślinek. Zawiewał lekki wiatr
podwiewał on moje włosy dzięki temu czułam się jakoś ładniej. Dzieci patrzyły
na mnie szepcząc coś od ucha do ucha. Weszłam do klasy i usiadłam na końcu.
Sama. Wodziłam wzrokiem po dzieciakach.
-ni
tu przystojniaka ni tu modelki pff.
–myślałam
Gdy
panna Walu zamykała drzwi do klasy wszedł bujno włosy chłopak. Kasztanowa
fryzura opadała mu delikatnie na oczy a na szczycie tej gładkiej czupryny
widniała czapka z daszkiem. Jego oczy były takie same jak u Carlosa to
doprowadzało mnie do radości. Ubrany był w kraciastą koszulę i dżinsy. Na
nogach miał stylowe trampki. To sprawiło, że się zakochałam. Już miałam mu
powiedzieć żeby usiadł obok mnie, …ale w ręku trzymał rękę pięknej dziewczyny.
Anielica rzucała na kolana. Była wyjątkowo ładna. Blond włosy, brązowe oczy,
sukienka od najlepszego projektanta mody Paula Federico i te buty. Miała
wysokie obcasy jednym słowem szpilki. Makijaż rzucał się w oczy a ten uśmiech z
bielą na zębach przyprawiał mnie o zazdrość. Usiedli razem zdyszani.
-Paul
w klasie nie nosi się czapek zdejmij ją –powiedziała Panna Walu
Paul
zaśmiał się do swojej ukochanej Stelli, po czym zdjął nakrycie głowy
Dzieci
były rozkojarzone każdy patrzył na parę zakochanych nawet ja. Oni nie byli
nowi… Paul był taki niegrzeczny, modny każdy go lubił był to dla mnie
upragniony cel. Popatrzył wtedy na mnie to było wspaniałe już miał coś mówić,
ale pani Walu to zepsuła powiedziała do mnie
-
Brudas chodź do mnie tu
Paul
zaczął się śmiać a reszta wraz z nim. Nauczycielka podała mi lusterko i byłam
cała czarna na twarzy. Musiałam ubrudzić się węglem, który stał przed szkołą a
Paul najwyraźniej miał mi powiedzieć, że jestem brudna. Byłam taka zawstydzona.
Na przerwie patrzyłam na Paula z miną zakochanej, ale on nie spojrzał ani razu.
Próbowałam jakoś wejść w to towarzystwo ale ludzie byli tacy okrutni. Mówili na
mnie : Wieśniaka, brudas, dziwak. Wróciłam do domu załamana ku memu zdziwieniu
zobaczyłam Carlos i Helenę. Siedzieli razem na sofie w milczeniu. Mina Carlosa
była jakaś taka tajemnicza a Helena wyglądała na bardzo smutną. Wtedy Carlos
dał Helence jakąś zieloną kopertę. Helena wzięła ją i wyszła z domu jednak mój
brat został na kanapie. Kiedy ta lafirynda wyszła usiadłam obok niego i
zapytałam
-co
się stało, co to była za koperta?
-nie
interesuj się tym, co nie trzeba –powiedział zezłoszczony po czym wyszedł z
pokoju.
Wieczorem
kiedy myślałam o szkole rodzice zaczęli się kłócić a Carlos razem z nimi.
Podeszłam do pokoju w którym odbywała się ta kłótnia
-Carlos
nie wrócimy do Polski kupiliśmy już tu mieszkanie! –wrzeszczała mama
-a
mnie to nic nie obchodzi wyprowadzam się od Heleny
-zamieszkasz
z nami i nie masz tu głosu zamilcz synu i idź do pokoju! –dokańczał grubym
głosem tata
-kiedy
ja nie chcę z wami mieszkać!
-a
nas to nic nie obchodzi Carlos!
Carlos
wyszedł z domu i trzasnął drzwiami. Na dworze lał deszcz i trzaskały pioruny.
Podeszłam do mamy i zapytałam, co się dzieje ona jednak otarła łzę i poszła do
kuchni. Zadałam to samo pytanie tacie
-Helena
go zdradziła -rzekł z powagą
-a
ta koperta to co to było? –zapytałam
-jaka
koperta? Nic o tym mi nie wiadomo?!
-no
bo Carlos jak nikogo nie było w domu dał Helenie jakąś kopertę zrobił to bardzo
niechętnie a Helena mało co nie zaczęła płakać nic nie wiesz?! –wyjaśniłam
ochoczo
-nie
nie wiem co to było. Najbardziej interesuje mnie to, czemu on już nie chce z
nami mieszkać?! Mówił też, że nie może nas więcej widzieć
Minutę
później rozległ się głos mamy
-Bob
nie mamy pieniędzy
Tata
wiedział, o co chodziło. Natychmiast zadzwonił do Carlosa on odebrał ale nie
odpowiadał
-Carlos
okradłeś nas i dałeś majątek Helenie wyjaśnisz to!
Następnego
dnia do domu zadzwoniła Helena odebrał tata. Helena myślała, że odebrał jej
były czyli Carlos i zaczęła nawijać
-Carlos
dałeś mi o dwa tysiące za mało. Nie wiem jak możesz oszukiwać rodziców, że
naprawdę mnie kochałeś prędzej czy później i tak każdy będzie wiedział o naszym
sekrecie mam nadzieję, że wciąż jesteś w Londynie i nadal będziesz moim
sponsorem. Halo? Carlos?
Tata
odłożył słuchawkę i złapał się za swoją łysinę. Wciąż ni wiedział, o co chodzi
ale znał już kawałek prawdy. Szybko zadzwonił do Heleny podszywając się pod syna
-Heleno,
nie mam pieniędzy
Wtedy
Helena wybuchnęła furią gniewu
-co!?
Tak być nie może. Skoro już nie będziesz płacił to nasza umowa się zrywa podaję
cię do sądu, jako bandytę.
Bob
rzucił na koniec –ty kłamczucho to nie Carlos tylko Bob jego tata. Helena rozłączyła
się. Bob był załamany. Carlos udawał, że kocha Helenę, ponieważ ona groziła mu,
Carlos tak się postawił, że musi jechać do Londynu, ponieważ bał się Heleny
musiał tam jechać, aby jej płacić. Poszłam do szkoły. Czułam się fatalnie.
Znowu zobaczyłam te okrutne twarze, które znowu wrzeszczały
-patrzcie,
patrzcie, kto tu idzie brudas ze wsi nas pogryzie! A do tego jeszcze Paul
dodawał – Wieśniaka rzuciła sobie w twarz ziemniaka hahahaha
Zaciskałam
zęby aby nie zacząć płakać ale było to takie trudne. Szłam korytarzem słuchając
tych wierszyków o mnie. Pierwsza lekcja minęła mi najgorzej. Matematyka to moja
słaba strona pani z matmy, czyli Panna Toy kazała mi opowiedzieć o moim życiu
matematycznym. Chciałam sobie zrobić
dobrą opinie, więc zaczęłam zmyślać
-no,
więc tak w przedszkolu byłam… perfekcyjna
-Anielico
wyjaśnij, czym się tak zasłużyłaś?
-jestem
Angelina proszę pani.
-tak,
tak kontynuuj
-no
bo…wygrałam zajęcia matematyczne. W pierwszej klasie uznano mnie za idealną
panią ,,dodawania” a w starszych klasach może tak w gimnazjum wygrałam
olimpiadę
-naprawdę?!
Jaką? -zapytała zafascynowana Pani Toy
-yy…no
jak to tam…
-marzenia
Angeliny? –tak to się zwie? –powiedziała pani Toy z zażenowaniem
-nie,
Olimpu tak na pewno Olimpu wie pani mam słabą pamięć –uśmiechnęłam się podczas
gdy klasa wrzeszczała ,,marzenia Wieśniak”
-no
dobra a co dalej? Jakieś jeszcze sukcesy
-tak
jasne, w liceum szło mi świetnie no na początku, bo teraz jestem tu i nie wiem
jak mi pójdzie. No to zajęłam drugie miejsce w konkursie …
-jakim?
–dodała panna Toy
-Marzenia
Angeliny 2? –krzyknął głośno Paul
Wtedy
rozkojarzyłam się i powiedziałam
-tak
cudny Paulu
Klasa
zaczęła się śmiać a ja dostałam w głowę długopisem od Paula, który bardzo się
na mnie zdenerwował. Matematyka dobiegła
końca podeszłam do Paula i powiedziałam
-sory,
czemu tak się wkurzyłeś?
-idź
mi stąd brudasie
Załamałam
się i usiadłam w łazience na parapecie. Wtedy podeszła do mnie jakaś dziewczyna
miała czerwone włosy i mocny makijaż.
-czemu
płaczesz?
-jestem
nowa i nikt mnie nie lubi, codziennie wymyślają na mnie upokarzające pseudonimy
a nauczyciele mnie nie znoszą!
-ojejku,
musisz czuć się strasznie chodź ze mną
Czerwona
złapała moją dłoń i stanęła przed uczniami z mojej klasy wtedy każdy wstał i
powiedział do mnie
-to
ty ją znasz?!
Czerwona
szturchnęła mnie szepcząc mi do ucha swoje imię
-t-t
tak … znam to Czacha yy to jej pseudonim
Paul
odepchnął mnie i pocałował Czechę. Czacha popatrzyła na mnie przesyłając mi
dziwne spojrzenia. Uciekłam. Czacha dogoniła mnie i zaczęła mówić
-jeśli
chcesz być szanowana musisz się czymś wyróżnić. Pokaż, że nie pozwalasz sobie
na takie traktowanie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz