Obserwatorzy

sobota, 3 sierpnia 2013


Angelina zostanie wyśmiana przez dzieci z klasy a to doprowadzi ją do szału 
Rozdział II 

Kiedy Carlos przyjechał do Lewis Anastazji wsiedliśmy w jego samochód i ruszyliśmy do mojej szkoły.
-I co Angelina stresujesz się? –zapytał Carlos
Nie odpowiedziałam mu bo znał prawdę. Auto stanęło przed wielkim budynkiem pomalowanym czarą farbą.
-Angela powodzenia –powiedział odjeżdżając
Kiedy weszłam przez szeroką czarną bramę zadzwonił dzwonek. Szłam pospiesznym krokiem w kierunku budynku. Miało on wiele okien i roślinek. Zawiewał lekki wiatr podwiewał on moje włosy dzięki temu czułam się jakoś ładniej. Dzieci patrzyły na mnie szepcząc coś od ucha do ucha. Weszłam do klasy i usiadłam na końcu. Sama. Wodziłam wzrokiem po dzieciakach.
-ni tu przystojniaka ni tu modelki pff.  –myślałam
Gdy panna Walu zamykała drzwi do klasy wszedł bujno włosy chłopak. Kasztanowa fryzura opadała mu delikatnie na oczy a na szczycie tej gładkiej czupryny widniała czapka z daszkiem. Jego oczy były takie same jak u Carlosa to doprowadzało mnie do radości. Ubrany był w kraciastą koszulę i dżinsy. Na nogach miał stylowe trampki. To sprawiło, że się zakochałam. Już miałam mu powiedzieć żeby usiadł obok mnie, …ale w ręku trzymał rękę pięknej dziewczyny. Anielica rzucała na kolana. Była wyjątkowo ładna. Blond włosy, brązowe oczy, sukienka od najlepszego projektanta mody Paula Federico i te buty. Miała wysokie obcasy jednym słowem szpilki. Makijaż rzucał się w oczy a ten uśmiech z bielą na zębach przyprawiał mnie o zazdrość. Usiedli razem zdyszani.
-Paul w klasie nie nosi się czapek zdejmij ją –powiedziała Panna Walu
Paul zaśmiał się do swojej ukochanej Stelli, po czym zdjął nakrycie głowy
Dzieci były rozkojarzone każdy patrzył na parę zakochanych nawet ja. Oni nie byli nowi… Paul był taki niegrzeczny, modny każdy go lubił był to dla mnie upragniony cel. Popatrzył wtedy na mnie to było wspaniałe już miał coś mówić, ale pani Walu to zepsuła powiedziała do mnie
- Brudas chodź do mnie tu
Paul zaczął się śmiać a reszta wraz z nim. Nauczycielka podała mi lusterko i byłam cała czarna na twarzy. Musiałam ubrudzić się węglem, który stał przed szkołą a Paul najwyraźniej miał mi powiedzieć, że jestem brudna. Byłam taka zawstydzona. Na przerwie patrzyłam na Paula z miną zakochanej, ale on nie spojrzał ani razu. Próbowałam jakoś wejść w to towarzystwo ale ludzie byli tacy okrutni. Mówili na mnie : Wieśniaka, brudas, dziwak. Wróciłam do domu załamana ku memu zdziwieniu zobaczyłam Carlos i Helenę. Siedzieli razem na sofie w milczeniu. Mina Carlosa była jakaś taka tajemnicza a Helena wyglądała na bardzo smutną. Wtedy Carlos dał Helence jakąś zieloną kopertę. Helena wzięła ją i wyszła z domu jednak mój brat został na kanapie. Kiedy ta lafirynda wyszła usiadłam obok niego i zapytałam
-co się stało, co to była za koperta? 
-nie interesuj się tym, co nie trzeba –powiedział zezłoszczony po czym wyszedł z pokoju.
Wieczorem kiedy myślałam o szkole rodzice zaczęli się kłócić a Carlos razem z nimi. Podeszłam do pokoju w którym odbywała się ta kłótnia
-Carlos nie wrócimy do Polski kupiliśmy już tu mieszkanie! –wrzeszczała mama
-a mnie to nic nie obchodzi wyprowadzam się od Heleny
-zamieszkasz z nami i nie masz tu głosu zamilcz synu i idź do pokoju! –dokańczał grubym głosem tata
-kiedy ja nie chcę z wami mieszkać!
-a nas to nic nie obchodzi Carlos!
Carlos wyszedł z domu i trzasnął drzwiami. Na dworze lał deszcz i trzaskały pioruny. Podeszłam do mamy i zapytałam, co się dzieje ona jednak otarła łzę i poszła do kuchni. Zadałam to samo pytanie tacie
-Helena go zdradziła  -rzekł z powagą
-a ta koperta to co to było? –zapytałam
-jaka koperta? Nic o tym mi nie wiadomo?!
-no bo Carlos jak nikogo nie było w domu dał Helenie jakąś kopertę zrobił to bardzo niechętnie a Helena mało co nie zaczęła płakać nic nie wiesz?! –wyjaśniłam ochoczo
-nie nie wiem co to było. Najbardziej interesuje mnie to, czemu on już nie chce z nami mieszkać?! Mówił też, że nie może nas więcej widzieć
Minutę później rozległ się głos mamy
-Bob nie mamy pieniędzy
Tata wiedział, o co chodziło. Natychmiast zadzwonił do Carlosa on odebrał ale nie odpowiadał
-Carlos okradłeś nas i dałeś majątek Helenie wyjaśnisz to!
Następnego dnia do domu zadzwoniła Helena odebrał tata. Helena myślała, że odebrał jej były czyli Carlos i zaczęła nawijać
-Carlos dałeś mi o dwa tysiące za mało. Nie wiem jak możesz oszukiwać rodziców, że naprawdę mnie kochałeś prędzej czy później i tak każdy będzie wiedział o naszym sekrecie mam nadzieję, że wciąż jesteś w Londynie i nadal będziesz moim sponsorem. Halo? Carlos?
Tata odłożył słuchawkę i złapał się za swoją łysinę. Wciąż ni wiedział, o co chodzi ale znał już kawałek prawdy. Szybko zadzwonił do Heleny  podszywając się pod syna
-Heleno, nie mam pieniędzy
Wtedy Helena wybuchnęła furią gniewu
-co!? Tak być nie może. Skoro już nie będziesz płacił to nasza umowa się zrywa podaję cię do sądu, jako bandytę.
Bob rzucił na koniec –ty kłamczucho to nie Carlos tylko Bob jego tata. Helena rozłączyła się. Bob był załamany. Carlos udawał, że kocha Helenę, ponieważ ona groziła mu, Carlos tak się postawił, że musi jechać do Londynu, ponieważ bał się Heleny musiał tam jechać, aby jej płacić. Poszłam do szkoły. Czułam się fatalnie. Znowu zobaczyłam te okrutne twarze, które znowu wrzeszczały
-patrzcie, patrzcie, kto tu idzie brudas ze wsi nas pogryzie! A do tego jeszcze Paul dodawał – Wieśniaka rzuciła sobie w twarz ziemniaka hahahaha
Zaciskałam zęby aby nie zacząć płakać ale było to takie trudne. Szłam korytarzem słuchając tych wierszyków o mnie. Pierwsza lekcja minęła mi najgorzej. Matematyka to moja słaba strona pani z matmy, czyli Panna Toy kazała mi opowiedzieć o moim życiu matematycznym.  Chciałam sobie zrobić dobrą opinie, więc zaczęłam zmyślać
-no, więc tak w przedszkolu byłam… perfekcyjna
-Anielico wyjaśnij, czym się tak zasłużyłaś?
-jestem Angelina proszę pani.
-tak, tak kontynuuj
-no bo…wygrałam zajęcia matematyczne. W pierwszej klasie uznano mnie za idealną panią ,,dodawania” a w starszych klasach może tak w gimnazjum wygrałam olimpiadę
-naprawdę?! Jaką? -zapytała zafascynowana Pani Toy
-yy…no jak to tam…
-marzenia Angeliny? –tak to się zwie? –powiedziała pani Toy z zażenowaniem
-nie, Olimpu tak na pewno Olimpu wie pani mam słabą pamięć –uśmiechnęłam się podczas gdy klasa wrzeszczała ,,marzenia Wieśniak”
-no dobra a co dalej? Jakieś jeszcze sukcesy
-tak jasne, w liceum szło mi świetnie no na początku, bo teraz jestem tu i nie wiem jak mi pójdzie. No to zajęłam drugie miejsce w konkursie …
-jakim? –dodała panna Toy
-Marzenia Angeliny 2? –krzyknął głośno Paul
Wtedy rozkojarzyłam się i powiedziałam
-tak cudny Paulu
Klasa zaczęła się śmiać a ja dostałam w głowę długopisem od Paula, który bardzo się na mnie zdenerwował.  Matematyka dobiegła końca podeszłam do Paula i powiedziałam
-sory, czemu tak się wkurzyłeś?
-idź mi stąd brudasie
Załamałam się i usiadłam w łazience na parapecie. Wtedy podeszła do mnie jakaś dziewczyna miała czerwone włosy i mocny makijaż.
-czemu płaczesz?
-jestem nowa i nikt mnie nie lubi, codziennie wymyślają na mnie upokarzające pseudonimy a nauczyciele mnie nie znoszą!
-ojejku, musisz czuć się strasznie chodź ze mną
Czerwona złapała moją dłoń i stanęła przed uczniami z mojej klasy wtedy każdy wstał i powiedział do mnie
-to ty ją znasz?!
Czerwona szturchnęła mnie szepcząc mi do ucha swoje imię
-t-t tak … znam to Czacha yy to jej pseudonim
Paul odepchnął mnie i pocałował Czechę. Czacha popatrzyła na mnie przesyłając mi dziwne spojrzenia. Uciekłam. Czacha dogoniła mnie i zaczęła mówić
-jeśli chcesz być szanowana musisz się czymś wyróżnić. Pokaż, że nie pozwalasz sobie na takie traktowanie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz