może jeszcze nie wiecie ale oprócz pisania uwielbiam rysować kilka moich prac. czekam na ich ocenę. ładne czy nie za bardzo
Obserwatorzy
środa, 28 sierpnia 2013
co się stanie z Rufusem? co tym razem wydarzy się z Paulem i Angeliną? czy to powrót czy głębsze rozstanie?
Rozdział
VI
-nie
Rufus zaczekaj! –krzyknęłam przerażona tą sytuacją
Rufus
popatrzył na mnie. Nie wiedziałam, co powiedzieć nie czułam do
Rufus kompletnie nic a nawet jeszcze gorzej bałam się go.
Rufus kompletnie nic a nawet jeszcze gorzej bałam się go.
-Rufus
–przełknęłam ślinę – nie możesz tak, tak…Przepraszam, ale
Rufus
podbiegł do mnie zmęczony i dotknął moje ramię
-kochasz
mnie ale nie rozumiesz tego –powiedział
-nie,
nie kocham cię nie zabijaj się chcę mieć czyste sumienie zrozum, że nie
jesteśmy dla siebie stworzeni znajdziesz kogoś innego. Rufus proszę…
Rufus
uronił łzę i odszedł. Przeszedł mnie zimny dreszcz bałam się potwornie. Przybiegł
Paul z bandażem na głowie. Żuł gumę i miał półprzymknięte oczy.
-co
to za typ? –zapytał obojętnie
Zlekceważyłam
Paula i stałam osłupiała.
-Co
to za typ! –krzyknął otwierając szerzej oczy
Milczałam
-Poczekaj
już ja ci pokażę, kto tu rządzi! –wrzasnął podchodząc do mnie
Tłum
ludzi wpatrywał się w moje oczy. Paul stanął naprzeciwko mnie. Chwilę
patrzyliśmy się na swoje oczy. Poczułam to nieziemskie uczucie, kiedy jeszcze
byłam z Paulem. Przypomniały mi się nasze wszystkie wspólne przygody. Widziałam
nas w wielką ulewę stojących razem pod drzewem, oddał mi swoją bluzę śmialiśmy
się i byliśmy razem przytuleni a jacy przemoczeni. Przypomniałam sobie moment
pierwszego pocałunku. Staliśmy przy murku podarował mi naszyjnik z napisem
,,Nigdy cię nie opuszczę”. Wtedy przypomniałam sobie, że mam ten łańcuszek na
sobie i gdy zaczęłam wypuszczać lodowate łzy patrząc na Paula i przypominając
sobie najpiękniejsze momenty z mojego życia. Wyjęłam z pod koszulki naszyjnik i
pokazałam mu go. Paul spojrzał na niego. W tej chwili nie umiał udawać
twardziela. Posmutniał jego mina złości zniknęła widać było, że powstrzymuje
gorzki płacz. Dotknął naszyjnik. Po jego policzku spłynęła łza. Milczał.
Patrzyłam się na jego spuszczone w dół oczy. Wtedy pojawiła się Magda.
Podbiegła do mnie i złapała mnie za włosy, po czym pisnęła rozżarzonym gniewem
głosem
-skoro
nie mogę go mieć ja to na pewno nie dostaniesz go ty!
Mój
ból był straszny. Czacha ciągnęła mnie coraz mocniej a Paulowi coraz bardziej
chciało się płakać.
-nigdy
cię nie opuszczę –szepnął Paul spod opuszczonej głowy
piątek, 9 sierpnia 2013
Co się stanie z oszukaną Angeliną? Ile bólu sprawi jej ta zdrada? Kto sprawi, że jej psychika wysiądzie?
Rozdział
VI
Paul
stał w drzwiach z Magdą. Te namiętne pocałunki. Zamiast zobaczyć radosnego
Paula zobaczyłam jak we dwoje otworzyli drzwi w trakcie całowania. Paul
zobaczywszy mnie chciał zakończyć całowanie, ale Magda chwyciła jego twarz i
nie puszczała. Patrzyła na mnie z oczami pełnymi triumfu. Pamiętniku wyobraź
sobie mój ból. Zbliżały się wakacje chciałam z nim jechać na Mazury a tym
czasem on spotykał się z Czachą. Nie miałam siły wykrztusić ani słowa.
Odepchnęłam Madzię i rozerwałam wstążkę, którą obwiązałam bluzę, po czym
wzięłam nożyczki i odcięłam rękawy. Chwyciłam sok wiśniowy i oblałam nim jego
bluzę. Potem z oczami pełnymi łez szepnęłam drżącym głosem
-Paul
ja ci ufałam
Wybiegłam
z głośnym płaczem. Paul złapał mocno rękę Magdy i przestali się całować. Magda
nie wiedziała, że Paul również oszukiwał i ją, jednak Paul nie spieszył się z
wyjawieniem jej prawdy. Położyłam się na łóżku głośno płacząc. Carlos wszedł do
pokoju
-idź
nie wchodź chcę byś sama! –wrzeszczałam
Płakałam
do wieczora o dwudziestej otarłam łzy i rozmazany makijaż. Mój telefon
zadzwonił. Wyświetliło się ,,Pauluś” odebrałam i powiedziałam
-nie
dzwoń nigdy więcej
Ale
gdy on się odezwał i powiedział
-zacznijmy
od nowa
Znowu
wybuchnęła płaczem. Rozłączyłam się. Byliśmy razem tak długo. Godzinę później,
gdy już się uspokoiłam usiadłam na oknie i oczami pełnymi żalu patrzyłam na
ulicę, którą przechodziła Magda. Postanowiłam wyjawić jej sekret Paula. Mimo,
że jej nie cierpię nie chcę, aby czuła się jak ja w tym momencie. Wyszłam z
domu i zawołałam ją. Podeszła do mnie i powiedziała
-Angelina?
Co ci się stało jesteś cała we łzach a twój makijaż…
-powiem
ci coś, w co możesz mi nie wierzyć, ale dowodem na to są moje łzy –szepnęłam
-spróbuję
ci zaufać, bo to ty jesteś ta delikatna i prawdomówna –powiedziała podając mi
chusteczkę
-a,
więc tak Paul zdradził cię ze mną. Przez te pół roku spotykał się z nami obiema
a teraz nie mówi ci prawdy, bo myśli, że nie dowiesz się o tym –powiedziałam
ponownie wyciskając łzy
Czacha
patrzyła na mnie z pokerową miną. Stała tak minutę albo dwie po czym bez słowa
poszła przed siebie. Na drugi dzień nie przyszła do szkoły. Paul podszedł do
mnie i złapał moje dłonie, po czym powiedział
-przepraszam
Odepchnęłam
go i powiedziałam
-wyjawiła
Magdzie twój ,,Podwójny Sekrecik” wydaje mi się że uwierzyła
Paul
zaniemówił już odchodziłam, ale dodałam jeszcze
-z
dwóch nie została żadna
Machnęłam
głową i poszłam. Paul zmarszczył czoło, po czym rzucił się na mnie. Zaczął mnie
bić złapał za moją koszulę i przycisnął mnie do ściany. Chwycił za gardło i z
wściekłością powiedział
-zapłacisz
mi za to -głupia!
Zaczął
uderzać moją głową o ścianę. Nikogo w pobliżu nie było oprócz jednego chłopaka.
Kiedy Paul mało, co nie odebrał mi życia wszedł ten chłopak. Był ubrany na
czarno, nosił białe buty a do tego miał czarne włosy z grzywką na bok. W ręku
niósł pustą butelkę dziwnego napoju. Na etykiecie była narysowana trupia
czaszka a pod spodem napisane było ,,zakończ wszystko” jak wspomniałam ta
butelka była pusta a chłopak dziwnie blady. Podszedł do Paula znienacka i
uderzył go butlą w głowę. Paul upadł na ziemię a młodzieniec, któremu na imię
było Rufus podszedł do mnie i szepnął
-nic
ci nie jest?
-nie
–powiedziałam niepewnie
Wstałam
i mu podziękowałam. Staliśmy niemo naprzeciw siebie. Wtedy Rufus powiedział
-zmieniłaś
mnie. Dla ciebie chcę żyć
Popatrzyłam
na niego z dziwną miną
-chciałeś
się zabić? –powiedziałam
-tak
ale kiedy zobaczyłem ciebie już nie chcę
-ale
ja nawet nie wiem kim ty jesteś
-jestem
Rufus i wiem, że cię kocham
-Rufus
przepraszam, ale ja nic nie czuję. Nie lubię gotów. Dziękuję za pomoc, ale nie
podobasz mi się i nawet nie chcę pogłębiać tej znajomości. Wbiegłam do szkoły
nie oglądając się za Rufusem. Po szkole stało się coś okropnego. Rufus trzymał
w ręku nóż i tabletki, po czym z podkrążonymi oczami rzekł
-bez
ciebie moje życie dobiega końca …
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Jaki jest Paul? czy Angelina w końcu zdobędzie jego serce czy może zostanie zraniona?
Rozdział
V
Paul
mnie pocałował. Kiedy się przebudziłam zobaczyłam jak mnie całuje. Jego usta
dotykały moich ust to było takie piękne. Całował mnie tak jakbym była aniołem.
Miał zamknięte oczy i nie wiedział, że już się obudziłam. Wtedy podniosłam rękę
i położyłam ją na jego twarzy. Wtedy Paul otworzyło oczy i popatrzył na mnie.
Uśmiechnął się i dalej mnie całował. Tej nocy była pełnia księżyca w parku
byliśmy tylko my. To znaczy do pewnego momentu. Całowałam Paula, ·ale kiedy
otworzyłam oczy ujrzałam stojącą za Paulem Czachę, która ledwo powstrzymała
płacz. Przestałam całować Paula i wskazałam mu na stojącą za nim Magdę. Czacha
wybuchła płaczem i uciekła do lasu. Przełknęłam ślinę i popatrzyłam na
Paula.
-Co
ja zrobiłem idź ode mnie Angelina –krzyknął Paul odpychając mnie
-ale
Paul to ty zacząłeś! –odpowiedziałam
Paul
wstał z ławki i pobiegł w kierunku Magdaleny ja również wstałam i pobiegłam za
nim. Po chwili Paul znikł z horyzontu a ja wróciłam do domu. Wszyscy domownicy
spali oprócz Carlosa.
-cześć
Angelina gdzie byłaś jest trzecia nad ranem –powiedział nadopiekuńczo Carlos
-nie
ważne –odpowiedziałam zdejmując buty
-ważne,
jestem twoim starszym bratem i chcę wiedzieć ty wydałaś mnie i Helenę więc
jesteś mi coś winna a ja żądam wyjaśnień –powiedział Carlos chwytając mnie
-byłam
w parku. –powiedziałam
-co
tam robiłaś?
Próbowałam
wyrwać się z jego rąk ale Carlos zwyciężył
-całowałam
Paula, mogę już iść?
-ty
się całowałaś?! –krzyknął
-mogę
już iść!? –powtórzyłam tupiąc nogą
Carlos
mnie wypuścił a ja pobiegłam do mojego pokoju i poszłam spać. Rano wstałam i
poszłam do szkoły. Przed szkołą stał Carlos i patrzył na mnie. Nabrałam głęboko
powietrze i podeszłam do niego.
–miałam
nadzieje, że zaczniemy być, chociaż przyjaciółmi –myślałam
-Cześć
Paul i co z Magdą? –zapytałam
Paul
ignorował mnie. Położyłam moją rękę na jego ramieniu i powiedziałam mu
-po,
co mnie wczoraj całowałeś a teraz udajesz, że znowu mnie nie znosisz?! Jesteś
idiotą. Przypominam ci, że to ty mnie pocałowałeś nie ja ciebie
Paul
popatrzył na mnie wulgarnie i
odpowiedział
-zapomnij
o tym co się działo zrobiłem to z głupoty, bo zapomniałem o Magdzie
-aha,
zapomniałeś o Magdzie, czyli gdyby nie ona bylibyśmy razem? –powiedziałam
-nie
–rzekł stanowczo
Wtedy
po schodach weszła Madzia i przytuliła Paula. Posłała mi groźne spojrzenie, po
czym we dwoje odeszli. Czacha stała się moim największym wrogiem. Na lekcji oni
znowu siedzieli razem a ja sama. Szeptali coś do siebie. Gdy zadzwonił dzwonek
na przerwę Czacha gdzieś poszła a Paul został sam. Podeszłam do niego i
powiedziałam
-Paul
wiesz jak ty ranisz, całowałeś mnie a teraz masz mnie gdzieś
-życie
–rzekł z uśmiechem
-jakie
życie Paul! Jesteś ślepy przez Magdę nie widzisz świata poza nią. Powiedz mi
prawdę proszę… -szepnęła cicho
-Angelina
jesteś piękna. Jesteś moim marzeniem, ale ja chodzę z Magdą –rzekł
Moje
oczy zalśniły, po czym powiedziałam
-możesz
zerwać z Magdą
Paul
poszedł do Czachy i widać było, że coś do niej mówił. Po historii podszedł do
mnie i powiedział
-będziesz
moją dziewczyną zerwałem z Czachą
-tak!
–krzyknęłam
Przytuliliśmy
się a on znowu mnie pocałował. Na lekcji Paul usiadł sam. A na przerwie poszedł
potajemnie z Czachą i tam całował się z nią a ja głupia go szukałam. Całowali
się całą przerwę i do tego lekcję. Kiedy szukałam Paula znalazłam go dwie
godziny później.
-gdzie
byłeś? –zapytałam trzymając go za rękę
-musiałem
iść pomóc pani Walu dekorować salę –rzekł
-poszedłeś
tam z Magdą?
-tak
ale ona nie dekorowała tylko przygotowywała mowę na apel
-apel,
powiadasz …kiedy?
-no,
…bo to niespodzianka dla szkoły nie mogę ci powiedzieć będzie jeszcze Jacek no
i oczywiście Bartek –rzekł ocierając pot z czoła
Przytuliłam
go i pocałowałam. Kiedy przyszła Magda, Paul poszedł do kolegów. Oczywiście
Pamiętniczku domyślasz się, że Paul chodził z obiema na raz ze mną i Czachą,
jednak ja byłam głupia i nic nie przewidziałam. To podwójne randkowanie trwało
już pół roku. Nie widziałam świata poza Paulem zresztą Madzia tak samo. Pewnego
dnia postanowiłam niespodziewanie odwiedzić Paula przyniosłam mu bluzę, którą
kupiłam specjalnie na sześciu miesięcznice. Zadzwoniłam do jego drzwi z
promiennym uśmiechem. Nie mogłam doczekać się aż pokażę mu tą bluzę. Paul
bardzo często wspominał mi o tej bluzie, że nigdzie nie mógł jej kupić a panna Lewis
pojechała do swojego brata i dostała taką bluzę. Podarowała ją mi abym dała ja
Paulowi. Męczyłam się żeby prezent wyglądał tak ładnie jak teraz. Kiedy usłyszałam
jak przekręca klucz zacisnęłam wargi wyciągając przed siebie bluzę. Drzwi
otwierały się a w drzwiach zobaczyłam coś przerażającego.
co ukrywała Czacha? czy Paul jednak coś czuje do Angeliny?

Wstałam i popatrzyłam na Pannę Lewis oczami pełnymi złości. Uciekłam do parku w to samo miejsce, w którym straciłam przyjaciółkę. Usiadłam na trawie i otarłam oczy z łez. Wtedy do parku przyszła para zdrajców. Paul i Czacha trzymali się za ręce i rozmawiali o czymś. Paul mówił coś o mnie, ale nie słyszałam, co mówił. Wymówił moje imię. Już wchodziłam za drzewo, aby ich posłuchać, ale nie miałam siły coś zaczęło kłuć mnie w serce. Usiadłam na ławce trzymając się za brzuch. Zaczęłam szybciej oddychać widziałam podążających w moim kierunku Paula i Madzię. Kręciło mi się w głowie i chwilami ślepłam. Wtedy wybiła godzina dwunasta w nocy i wtedy upadłam na ziemię. Spadłam z ławki i straciłam przytomność. Paul i Czacha pożegnali się przed dwunastą i rozeszli się. Paul szedł w moją stronę. Miał ręce w kieszeni i gwizdał pod nosem. Kiedy zobaczy mnie nie przytomną leżącą na ziemi z zamkniętymi oczami. Przykucnął nade mną i poklepał mnie po twarzy. Widocznie chciał mi pomóc. Pochylił się nad moimi ustami i patrzył na mnie przez minutę. Nie pocałował mnie tylko położył na ławce. Paul oddychał jakoś niespokojnie w pewnym momencie znowu pochylił się nade mną i …
Rozdział
IV
Następnego
dnia umówiłam się z Magdą w parku. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłam temat
-Madziu…
chciałabym abym mogła ci zaufać…
Czacha
dziwnie spojrzała, kiedy powiedziałam do niej po imieniu nie po ksywce
-ależ
Angelina możesz mi zaufać –odparła z uśmiechem
-no
nie jestem pewna wciąż czuję, że ty tą przyjaźń udajesz i że masz przede mną
tajemnicę- mówiłam niespokojnie
-udaję?
Tajemnica? Co?! Angelusia proszę jesteśmy najlepszymi koleżankami –powiedziała
szczerząc śnieżnobiałe zęby.
Czacha
udawała wszystko a jej plan mógł na zawsze zniszczyć moje życie! Musiałam być
ostrożna.
-wiesz,
co nie mogę tej przyjaźni kontynuować zróbmy sobie przerwę –powiedziałam
marszcząc brwi
-nie!
–krzyknęła Magda –nie, nie możesz!
-dlaczego?
-ee
bo ja cię uwielbiam! –powiedziała niepewnie
-ta…
jasne jesteś tak zakłamana. Myślisz, że udaję? Słyszałam twoją wczorajszą
rozmowę z Paulem no i oczywiście widziałam waszą randkę. Ledwo przeżyłam ale
randkę ci wybaczę lecz tego, że ukrywałaś miłość i nawet nie planowałaś tego
mówić a w dodatku jestem twoją przynętą jest nie wybaczalne. Odczep się ode
mnie i nie mów nic więcej, wiem, co widziałam i wiem, co słyszałam- powiedziałam
uniesionym tonem
Czacha
zaniemówiła. Głośno przełykała ślinę, po
czym powiedziała ze łzami w oczach
-Angela
to nie tak jak myślisz
-powtórzę
–wiem, co widziałam i wiem, co słyszałam nie odzywaj się do mnie nigdy więcej
-wyjaśnię
ci to
-proszę
dam ci pięć minut mów prawdę widzę jak się boisz i rozpoznam czy kłamiesz czy
mówisz szczerze
-no
więc tak Angelino … musisz się ze mną przyjaźnić –powiedziała machając nerwowo
rękami
-Dziewczyno
puknij ten swój pusty łeb! Słyszałam jestem twoją przynętą gadaj, czego chcesz,
po co udawałaś przyjaźń! –krzyczałam
-Angelina,
spokojnie kiedy zobaczyłam cię płaczącą w łazience pomyślałam ,,że jesteś
ofiarą losu” i, że nadajesz się na moją przynętę do planu który wygląda tak.
Czacha ten pseudonim nie wziął się z powietrza. Jestem złym charakterem, ale
ostatnio moja sława złej Czachy minęła po tym jak dodano moje zdjęcie jak
całuje pluszowego misia. Teraz potrzebuję dziewczynki, na której pokażę
ludziom, że jestem zła, ale muszę najpierw się z tobą zaprzyjaźnić abyś mi
zaufała. Planowałam zrobić z ciebie pośmiewisko miałam iść z tobą pod tzw.
Błoto Ignacego nazwa tego bagna pochodzi od tego, że pewien uczeń został tam
wrzucony jako pierwszy od teraz ten komu uda się kogoś wrzucić do tego błota
będzie uznany ,,strachem” co w moim przypadku funduje sławę. Chciałam cię tam
wrzucić i…
-dosyć
tego Magda! Jak mogłaś –krzyknęła po czym wybiegłam z płaczem
Biegłam
w stronę domu Lewis Anastazji biegłam bardzo szybko, bo widziałam podążającą za
mną Czachę. Wtedy potknęłam się o kamień i wylądowałam na ziemi. Upadłam przed
czyimiś nogami. Delikatnie spojrzałam w górę, aby zobaczyć tajemniczego
człowieka to był Paul! Moja twarz zarumieniła się a on schylił się i powiedział
-przed,
kim tak uciekasz?
Nie
odpowiedziałam tylko otarłam spływającą łzę. Podniosłam się i otrzepałam, po
czym poszłam do przodu. Kiedy się odwróciłam nie widziałam ani Paula ani
Czachy.
-pewnie
gdzieś sobie razem poszli a Madzia opowiada o mnie głupoty –pomyślałam.
Pewnie
bym poszła ich śledzić gdyby nie moje samopoczucie. Straciłam przyjaciółkę,
której tak ufałam, chłopak, którego kocham mnie nie znosi! Usiadłam, więc na
kanapie w salonie ciotki i zaczęłam płakać. Godzinę później przyszła Anastazja
Lewis i usiadła obok mnie. Złapała mnie za ramię i przytuliła do swojej
kraciastej koszuli, kiedy już myślałam, że usłyszę słowa pocieszenia to
usłyszałam
-
Angelina nie płacz łzy oszpecają skórę nie możesz być brzydsza już tak mi
wyładniałaś ostatnimi czasy.

Wstałam i popatrzyłam na Pannę Lewis oczami pełnymi złości. Uciekłam do parku w to samo miejsce, w którym straciłam przyjaciółkę. Usiadłam na trawie i otarłam oczy z łez. Wtedy do parku przyszła para zdrajców. Paul i Czacha trzymali się za ręce i rozmawiali o czymś. Paul mówił coś o mnie, ale nie słyszałam, co mówił. Wymówił moje imię. Już wchodziłam za drzewo, aby ich posłuchać, ale nie miałam siły coś zaczęło kłuć mnie w serce. Usiadłam na ławce trzymając się za brzuch. Zaczęłam szybciej oddychać widziałam podążających w moim kierunku Paula i Madzię. Kręciło mi się w głowie i chwilami ślepłam. Wtedy wybiła godzina dwunasta w nocy i wtedy upadłam na ziemię. Spadłam z ławki i straciłam przytomność. Paul i Czacha pożegnali się przed dwunastą i rozeszli się. Paul szedł w moją stronę. Miał ręce w kieszeni i gwizdał pod nosem. Kiedy zobaczy mnie nie przytomną leżącą na ziemi z zamkniętymi oczami. Przykucnął nade mną i poklepał mnie po twarzy. Widocznie chciał mi pomóc. Pochylił się nad moimi ustami i patrzył na mnie przez minutę. Nie pocałował mnie tylko położył na ławce. Paul oddychał jakoś niespokojnie w pewnym momencie znowu pochylił się nade mną i …
niedziela, 4 sierpnia 2013
Rozdział
III
Po
szkole coś sprawiło, że muszę posłuchać rad Czachy. Czacha okazała się być moja
pierwszy przyjaciółką nawet ją polubiłam a do tego jest znana. Sprawa Carlosa
została rozstrzygnięta mój brat został surowo ukarany pracuje. Sprzedaje
hot-dogi. Wieczorem usiadłam na łóżku i zaczęłam rozmyślać o jutrzejszym dniu.
-zmienię
styl! Będę jak Czacha! –pomyślałam
Wymknęłam
się z domu i poszłam do sklepu i kupiłam sobie trampki, dżinsową koszulę,
pastelowe rurki i do tego prostownicę do włosów. Rano wstałam godzinę wcześniej
i zmieniłam styl. Wyglądałam jak Czacha. Kiedy przyszłam do szkoły ponownie
usłyszałam głos Paula ,,Brudas” postanowiłam zawojować tą szkołę. Wskoczyłam na
stół tenisowy i krzyknęłam
-ej
ty tam, Paul nie myśl, że jesteś taki fajny ludzie śmieją się z ciebie za
twoimi plecami dosłownie. Obejrzyj się za siebie Czacha i Kaśka pękają ze
śmiechu…hm…ciekawe co je tak bawi może ta wielka plama na twoich spodniach?!
Ha, ha, ha
Czacha
podbiegła do mnie i zaczęła śmiać się z Paula.
Natychmiast większość dzieciaków przybiegła do mnie i zaczęła pytać
,,gdzie kupiłaś te spodnie” ,,jak odważyłaś się zrobić mu taki kawał” byłam po
prosty popularna. Po szkole podeszłam do Paula i powiedziałam czy nie wróci ze
mną do domu. Paul nie odpowiedział poszedł w inną stronę. Moja sława szybko
minęła jednak nie byłam już pośmiewiskiem wtopiłam się w tłum. Paul nadal był w
centrum zainteresowania. Następnego dnia poszłam do szkoły wyluzowana nie bałam
się ponownego szyderstwa. Okej moje życie stało się normalne, ale Paul…ja go
kochałam. To nie było żadne zauroczenie tylko miłość a on nawet mi nie
odpowiada. Na przerwie poszłam do Czachy. Nie chodziłyśmy do tej samej klasy
ona była starsza chodziła do 3 liceum a ja do 2.
-Czacha
posłuchaj, co zrobić aby Paul mnie zauważył –powiedziałam skrycie
-no
nie wiem, nie wolno być nachalnym może spróbuj…
Dostałam
radę od Czachy i postanowiłam ją ziścić. Na lekcji matmy usiadłam obok Paula i
upuściłam długopis -specjalnie. Schyliłam się i go podniosłam jednak gdy
podnosiłam głowę zatrzymałam ją naprzeciwko oczu Paula. Były takie lodowate. Ta
błękit mnie osłabiała. Popatrzyłam mu się w oczy on też. To była taka piękna
chwila on chciał coś powiedzieć już słyszałam jego głos w mojej głowie ale
słowa powiedział zupełnie inne niż się spodziewałam.
-zasłaniasz
mi zeszyt swoimi włosami posuń się Gan…Anielina? Czy jak ci tam?
-jestem
Angelina –powiedziałam ze wściekłością.
Z
powrotem zanurzyłam nos w książki i powiedziałam sobie w głowie
-Paul
to jest mój cel nie osiągalny. Zdobędę Paula on mnie pokocha.
Więc
tak wyglądał mój cel.
Po
szkole miałam coś powiedzieć do Paula ale przypomniałam sobie słowa Czachy
,,nie bądź nachalna” więc odpuściłam. Wróciłam do domu i położyłam się na moim
łóżku. Zadzwoniłam do Paula. I znowu poczułam ten zabójczy stres. Odebrał i
powiedział zdenerwowanym głosem
-Angelina
nie lubię cię! Zostaw mnie w spokoju.
Potem
się rozłączył. Uderzyłam głową w ścianę i wysłałam mu wiadomość
Nie powinnam tego ci mówić, ale zależy
mi na tobie a ty nawet nie porozmawiasz ze mną. Spójrz, że się staram.
Wysłałam
i znowu uderzyłam głową w ścianę. Po chwili dostałam odpowiedź ze strony Paula.
Ja też nie powinienem tego mówić ale nie lubię cię.
Nie mamy szans ten związek nigdy by nie przetrwał. Wybacz Angelina
Postanowiłam
spotkać się z Paulem i to omówić. Przyszłam pod jego dom i usiadłam na
krawężniku. Paul okazał się jednak być draniem. Mieszkałam daleko od jego domu
a on bezczelnie opuścił swój dom i poszedł gdzieś. Stwierdziłam, że muszę o
niego walczyć. Poszłam, więc do przodu z myślą, że jest niedaleko. Przechodziłam
obok domu Czachy z początku chciałam do niej wpaść, ale zbyt zależało mi na
Paulu. Za domem Czachy był park. Cudowny plac zieleni z łzawo błękitnym
potokiem. Ławeczki a na nich ludzie a wśród tych ludzi Paul i ktoś jeszcze. Kiedy
zobaczyłam ich razem myślałam, że nigdy się nie pozbieram. Trzeba ich śledzić,
o czym mogą gadać?! Cichutko podbiegłam pod klon znajdujący się w pobliżu
ławeczki i wytężyłam słuch. Moja najlepsza przyjaciółka Czacha była na randce z
Paulem. Kiedy Paul ostatnim razem pocałował Czachę w szkole myślałam, że się popisuje,
ale teraz nie mam już żadnych wątpliwości, że Czacha mnie oszukuje. Kiedy ostatnim
razem zapytałam ją czy coś łączy ją z Paulem zaczęła się śmiać i powiedziała,
że nigdy w życiu nic ich nie łączyło i nie będzie łączyć. Mówiła, że to prosty dzieciak,
który przypadkiem trafił do liceum zamiast do bajkolandii.
-Magdo zamierzasz powiedzieć Angelinie prawdę?
–powiedział Paul przytulając Czachę
-Magdo,
jaka Magdo? –dziwiłam się a okazuje się, że ona ma imię …
-nie,
będę to ukrywać jak jej powiem całą prawdę o nas załamie się i z mojego
podstępu nic nie wyjdzie –odrzekła Czacha bawiąc się swoim pasmem włosów
-według
mnie i tak twój plan nie wypali ona nie długo odkryje tajemnicę, jaką ukrywasz –rzekł
-posłuchaj
ja szukałam takiej bezbronnej ofiary, na której ziszczę mój plan. Paul muszę
już iść jestem umówiona z Angeliną na razie
sobota, 3 sierpnia 2013
Angelina zostanie wyśmiana przez dzieci z klasy a to doprowadzi ją do szału
Rozdział
II
Kiedy
Carlos przyjechał do Lewis Anastazji wsiedliśmy w jego samochód i ruszyliśmy do
mojej szkoły.
-I
co Angelina stresujesz się? –zapytał Carlos
Nie
odpowiedziałam mu bo znał prawdę. Auto stanęło przed wielkim budynkiem
pomalowanym czarą farbą.
-Angela
powodzenia –powiedział odjeżdżając
Kiedy
weszłam przez szeroką czarną bramę zadzwonił dzwonek. Szłam pospiesznym krokiem
w kierunku budynku. Miało on wiele okien i roślinek. Zawiewał lekki wiatr
podwiewał on moje włosy dzięki temu czułam się jakoś ładniej. Dzieci patrzyły
na mnie szepcząc coś od ucha do ucha. Weszłam do klasy i usiadłam na końcu.
Sama. Wodziłam wzrokiem po dzieciakach.
-ni
tu przystojniaka ni tu modelki pff.
–myślałam
Gdy
panna Walu zamykała drzwi do klasy wszedł bujno włosy chłopak. Kasztanowa
fryzura opadała mu delikatnie na oczy a na szczycie tej gładkiej czupryny
widniała czapka z daszkiem. Jego oczy były takie same jak u Carlosa to
doprowadzało mnie do radości. Ubrany był w kraciastą koszulę i dżinsy. Na
nogach miał stylowe trampki. To sprawiło, że się zakochałam. Już miałam mu
powiedzieć żeby usiadł obok mnie, …ale w ręku trzymał rękę pięknej dziewczyny.
Anielica rzucała na kolana. Była wyjątkowo ładna. Blond włosy, brązowe oczy,
sukienka od najlepszego projektanta mody Paula Federico i te buty. Miała
wysokie obcasy jednym słowem szpilki. Makijaż rzucał się w oczy a ten uśmiech z
bielą na zębach przyprawiał mnie o zazdrość. Usiedli razem zdyszani.
-Paul
w klasie nie nosi się czapek zdejmij ją –powiedziała Panna Walu
Paul
zaśmiał się do swojej ukochanej Stelli, po czym zdjął nakrycie głowy
Dzieci
były rozkojarzone każdy patrzył na parę zakochanych nawet ja. Oni nie byli
nowi… Paul był taki niegrzeczny, modny każdy go lubił był to dla mnie
upragniony cel. Popatrzył wtedy na mnie to było wspaniałe już miał coś mówić,
ale pani Walu to zepsuła powiedziała do mnie
-
Brudas chodź do mnie tu
Paul
zaczął się śmiać a reszta wraz z nim. Nauczycielka podała mi lusterko i byłam
cała czarna na twarzy. Musiałam ubrudzić się węglem, który stał przed szkołą a
Paul najwyraźniej miał mi powiedzieć, że jestem brudna. Byłam taka zawstydzona.
Na przerwie patrzyłam na Paula z miną zakochanej, ale on nie spojrzał ani razu.
Próbowałam jakoś wejść w to towarzystwo ale ludzie byli tacy okrutni. Mówili na
mnie : Wieśniaka, brudas, dziwak. Wróciłam do domu załamana ku memu zdziwieniu
zobaczyłam Carlos i Helenę. Siedzieli razem na sofie w milczeniu. Mina Carlosa
była jakaś taka tajemnicza a Helena wyglądała na bardzo smutną. Wtedy Carlos
dał Helence jakąś zieloną kopertę. Helena wzięła ją i wyszła z domu jednak mój
brat został na kanapie. Kiedy ta lafirynda wyszła usiadłam obok niego i
zapytałam
-co
się stało, co to była za koperta?
-nie
interesuj się tym, co nie trzeba –powiedział zezłoszczony po czym wyszedł z
pokoju.
Wieczorem
kiedy myślałam o szkole rodzice zaczęli się kłócić a Carlos razem z nimi.
Podeszłam do pokoju w którym odbywała się ta kłótnia
-Carlos
nie wrócimy do Polski kupiliśmy już tu mieszkanie! –wrzeszczała mama
-a
mnie to nic nie obchodzi wyprowadzam się od Heleny
-zamieszkasz
z nami i nie masz tu głosu zamilcz synu i idź do pokoju! –dokańczał grubym
głosem tata
-kiedy
ja nie chcę z wami mieszkać!
-a
nas to nic nie obchodzi Carlos!
Carlos
wyszedł z domu i trzasnął drzwiami. Na dworze lał deszcz i trzaskały pioruny.
Podeszłam do mamy i zapytałam, co się dzieje ona jednak otarła łzę i poszła do
kuchni. Zadałam to samo pytanie tacie
-Helena
go zdradziła -rzekł z powagą
-a
ta koperta to co to było? –zapytałam
-jaka
koperta? Nic o tym mi nie wiadomo?!
-no
bo Carlos jak nikogo nie było w domu dał Helenie jakąś kopertę zrobił to bardzo
niechętnie a Helena mało co nie zaczęła płakać nic nie wiesz?! –wyjaśniłam
ochoczo
-nie
nie wiem co to było. Najbardziej interesuje mnie to, czemu on już nie chce z
nami mieszkać?! Mówił też, że nie może nas więcej widzieć
Minutę
później rozległ się głos mamy
-Bob
nie mamy pieniędzy
Tata
wiedział, o co chodziło. Natychmiast zadzwonił do Carlosa on odebrał ale nie
odpowiadał
-Carlos
okradłeś nas i dałeś majątek Helenie wyjaśnisz to!
Następnego
dnia do domu zadzwoniła Helena odebrał tata. Helena myślała, że odebrał jej
były czyli Carlos i zaczęła nawijać
-Carlos
dałeś mi o dwa tysiące za mało. Nie wiem jak możesz oszukiwać rodziców, że
naprawdę mnie kochałeś prędzej czy później i tak każdy będzie wiedział o naszym
sekrecie mam nadzieję, że wciąż jesteś w Londynie i nadal będziesz moim
sponsorem. Halo? Carlos?
Tata
odłożył słuchawkę i złapał się za swoją łysinę. Wciąż ni wiedział, o co chodzi
ale znał już kawałek prawdy. Szybko zadzwonił do Heleny podszywając się pod syna
-Heleno,
nie mam pieniędzy
Wtedy
Helena wybuchnęła furią gniewu
-co!?
Tak być nie może. Skoro już nie będziesz płacił to nasza umowa się zrywa podaję
cię do sądu, jako bandytę.
Bob
rzucił na koniec –ty kłamczucho to nie Carlos tylko Bob jego tata. Helena rozłączyła
się. Bob był załamany. Carlos udawał, że kocha Helenę, ponieważ ona groziła mu,
Carlos tak się postawił, że musi jechać do Londynu, ponieważ bał się Heleny
musiał tam jechać, aby jej płacić. Poszłam do szkoły. Czułam się fatalnie.
Znowu zobaczyłam te okrutne twarze, które znowu wrzeszczały
-patrzcie,
patrzcie, kto tu idzie brudas ze wsi nas pogryzie! A do tego jeszcze Paul
dodawał – Wieśniaka rzuciła sobie w twarz ziemniaka hahahaha
Zaciskałam
zęby aby nie zacząć płakać ale było to takie trudne. Szłam korytarzem słuchając
tych wierszyków o mnie. Pierwsza lekcja minęła mi najgorzej. Matematyka to moja
słaba strona pani z matmy, czyli Panna Toy kazała mi opowiedzieć o moim życiu
matematycznym. Chciałam sobie zrobić
dobrą opinie, więc zaczęłam zmyślać
-no,
więc tak w przedszkolu byłam… perfekcyjna
-Anielico
wyjaśnij, czym się tak zasłużyłaś?
-jestem
Angelina proszę pani.
-tak,
tak kontynuuj
-no
bo…wygrałam zajęcia matematyczne. W pierwszej klasie uznano mnie za idealną
panią ,,dodawania” a w starszych klasach może tak w gimnazjum wygrałam
olimpiadę
-naprawdę?!
Jaką? -zapytała zafascynowana Pani Toy
-yy…no
jak to tam…
-marzenia
Angeliny? –tak to się zwie? –powiedziała pani Toy z zażenowaniem
-nie,
Olimpu tak na pewno Olimpu wie pani mam słabą pamięć –uśmiechnęłam się podczas
gdy klasa wrzeszczała ,,marzenia Wieśniak”
-no
dobra a co dalej? Jakieś jeszcze sukcesy
-tak
jasne, w liceum szło mi świetnie no na początku, bo teraz jestem tu i nie wiem
jak mi pójdzie. No to zajęłam drugie miejsce w konkursie …
-jakim?
–dodała panna Toy
-Marzenia
Angeliny 2? –krzyknął głośno Paul
Wtedy
rozkojarzyłam się i powiedziałam
-tak
cudny Paulu
Klasa
zaczęła się śmiać a ja dostałam w głowę długopisem od Paula, który bardzo się
na mnie zdenerwował. Matematyka dobiegła
końca podeszłam do Paula i powiedziałam
-sory,
czemu tak się wkurzyłeś?
-idź
mi stąd brudasie
Załamałam
się i usiadłam w łazience na parapecie. Wtedy podeszła do mnie jakaś dziewczyna
miała czerwone włosy i mocny makijaż.
-czemu
płaczesz?
-jestem
nowa i nikt mnie nie lubi, codziennie wymyślają na mnie upokarzające pseudonimy
a nauczyciele mnie nie znoszą!
-ojejku,
musisz czuć się strasznie chodź ze mną
Czerwona
złapała moją dłoń i stanęła przed uczniami z mojej klasy wtedy każdy wstał i
powiedział do mnie
-to
ty ją znasz?!
Czerwona
szturchnęła mnie szepcząc mi do ucha swoje imię
-t-t
tak … znam to Czacha yy to jej pseudonim
Paul
odepchnął mnie i pocałował Czechę. Czacha popatrzyła na mnie przesyłając mi
dziwne spojrzenia. Uciekłam. Czacha dogoniła mnie i zaczęła mówić
-jeśli
chcesz być szanowana musisz się czymś wyróżnić. Pokaż, że nie pozwalasz sobie
na takie traktowanie
piątek, 2 sierpnia 2013
cześć :) jestem Ania i chciałabym podzielić się z wami moimi opowiadaniami. pierwszą serią opowiadań będzie seria pt ,,Pamiętnik Angeliny" opowiadać będzie o dziewczynie Angelinie, która musiała przenieść się do innego kraju nie jest ona jednak świadomo, że czeka ją wiele przykrysz niespodzianek. dzieci nie zaakceptują Angeli a chłopak w którym się zakocha nie będzie zwracał na nią uwagi.
,,PAMIĘTNIK ANGELINY"
Rozdział I
Drogi Pamiętniczku!
Byłam
coraz bardziej zestresowana. Moje ręce nie mogły usiedzieć w miejscu. Co kilka
minut czułam dziwne łaskotanie serca. Siedziałam tak przez kilka minut na moim
kuchennym krześle czekając na mojego starszego brata Carlosa. Carlos jest
wspaniałym bratem. Jest takich nie wielu. Zawsze wie co trzeba powiedzieć a co
lepiej zachować dla siebie dlatego często sięgam do niego po rady. Carlos jest
wesołym, ale bardzo upartym nastolatkiem. Ma osiemnaście lat. Jego oczy są
błękitne można by powiedzieć, że mają lodowy kolor. Na czoło spada odgarnięta
na lewą stronę czarna grzywka. Jest on
smukły i zgrabny. Przeważnie nosi bluzy, kolorowe rurki i nie wychodzi z domu
bez deskorolki i oczywiście trampek. A ja? Ja jestem zwykłą siedemnastolatką z
czarnymi kudłami spiętymi w wysoki kok. Moje oczy nie różnią się od włosów.
Czerń dominuje na mojej szczupłej twarzyczce. Ubieram się dosyć dziewczęco,
chodzi mi o to, że nie noszę rurek, dżinsowych szortów czy też trampek. Noszę
pastelowe koszulki i słodkie spódnice. Moja skóra jest dość ciemna, bo
uwielbiam się opalać. Jednak mam charakter. Jestem dziewczyną z marzeniami.
Moim największym marzeniem jest zaśpiewać na prawdziwej scenie z moim ulubionym
wokalistą. Andy Biersack jest moim idolem. I oczywiście mam na imię Angelina.
Ludzie twierdzą, że to brzmi tak anielsko ale dla mnie to brzmi jakoś tak
arogancko ale mniejsza z tym. Tak jak Carlos nie rusza się bez deski tak ja nie
ruszam się bez pamiętnika. Jest w mojej torebce zamkniętej małą różową kłódką.
Kiedy tylko mogę zapisuję najdrobniejszy szczegół mojego życia. Dzisiaj tym
szczególnym wydarzeniem jest 1 września. Dzień w nowej szkole. Carlos chciał
przeprowadzić się do Londynu zaprotestował rodzicom, że wyjedzie z domu do
Londynu. Ta miłość… aha no, bo Carlos od 2 lat chodzi z taką lafiryndą.
Sztuczne rzęsy, brokat na sukniach, kokardy we włosach, piekielnie długie
paznokcie oczywiście z jakimś modnym ubarwieniem i oczywiście te długie biało –
blond włosy. Pomyśl sobie Drogi Pamiętniku, że ona jest młodsza niż ja. Ma
piętnaście lat! Nazywa się Helena. Jest z Londynu jednak przez 5 lat mieszkała
z nami w Polsce. Teraz musiała opuścić kraj, w którym znalazła największą
miłość swojego życia, czyli Carlosa. Czyli wiesz, co to znaczy. Zostali
rozdzieleni. Carlos jak to on musiał się postawić i powiedzieć, że nie zostawi
tej miłości, że jedzie do Londynu czy to nam się podoba czy nie. Wiesz, jak
tata na niego spojrzał! To było okropne. Wtedy tata powiedział do niego
-Synu
mój kochany Carlos! Ty wiesz, co czynisz? Masz osiemnaście lat i chcesz
wszystko zostawić dla tej kobiety, jeśli nazwać można ją kobietą. Piętnastka to
jeszcze dziecko. Musisz poszukać kogoś innego mówię jeszcze spokojnie.
Wtedy
Carlos wyszedł z domu i wrócił z biletem do samolotu
-Carlos!
Co to jest? –zapytał tata ze zgrozą w oczach
-bilet.
Nie patrz tak na mnie! Kupiłem bilet na samolot do Londynu. Nie rozumiesz? Jadę
do Heleny i nie zabronisz mi jestem pełnoletni! – powiedział mój brat z dumą na
twarzy
Patrzyłam
potem na Carlosa z odrażającym spojrzeniem. Carlos miał mnie opuścić!? Po dwóch
dniach, kiedy Carlos stał przed domem z walizkami wyszła do niego mama ze łzami
w oczach
-wrócisz
niedługo? Chyba nie zostaniesz tam na zawsze?
-Mamo,
nie wrócę chyba, że cię odwiedzić.
-a
gdzie ty zamieszkasz synu? –rzekł tata z oburzoną miną
-mam
nadzieję, że Helena mnie przygarnie –powiedział Carlos
-A
jak nie? Co z opłatami? Myślisz, że będziesz tam żył za darmo? –powiedziała
mama
-znajdę
pracę, przestańcie mnie męczyć muszę jechać. Do zobaczenia mamo, tato i ty
kochana siostrzyczko. –powiedział przytulając nas i całując
Wtem
stało się coś niespodziewanego. Mama pobiegła do domu i wyjęła walizkę ze
swoimi ubraniami. Wyszła przed dom za synem i powiedziała drżącym głosem.
-Carlos!
Jesteś moim synkiem i wiesz dobrze, że pojechałabym za tobą nawet na pustynię.
Wtedy
zapanowała cisza. Carlos popatrzył na mamę ze zdziwieniem, po czym szepnął
-mnie
Helena by przygarnęła ale nas obojga to nie wiem.
-kupimy
mieszkanie Carlos –powiedziała mama
-za
co je kupisz mamo?
-jak
możesz jeszcze pytać!? Jestem lekarzem zarabiam miliony. Już jedziemy. Meble
prześlemy statkiem
-zaraz,
zaraz a co ze mną i tatą? –powiedziałam zszokowana
-no,
możecie jechać z nami. Przeprowadzka może pogłębi naszą rodzinę. Bob co o tym
myślisz? –powiedziała mama do taty
-myślę,
że chwilowo przegrzał ci się mózg. W minutę decydujesz się na kupno nowego
mieszkania i przeprowadzkę na drugi koniec Europy bo twój syn dostał jakiś
kaprys. A co jak Helena go rzuci?! – wygłosił tata z pełną mężnością
Wtedy
Carlos wybuchnął gniewem i wyszedł z ogródka
-Carlos!
Zaczekaj –zawołałam widząc jak mój brat rozgniewał się na tatę
Brat
zatrzymał się i złapał mnie za dłoń
-muszę
jechać Angela przykro mi. Nie pozwól aby mama pojechała musicie to
przemyśleć.
Popatrzyłam
na niego ze smutkiem. Nie odpowiedziałam mu nic tylko zatrzasnęłam furtkę i
weszłam do domu. Rodzice patrzyli na mnie z dziwnym spojrzeniem, to sprawiało,
że czułam się jakby mi wyrzucali, że to przeze mnie Carlos opuścił rodzinne
miasteczko. Nie byłam wtedy jeszcze świadoma tego, że moje życie odwróci się do
góry nogami za parę dni. W końcu zdenerwowało mnie to ich dziwne spojrzenie
podeszłam i uniosłam głos
-mamo,
tato coś chcecie mi powiedzieć?
-nie
Zapanowała
bardzo długa cisza. Stałam i czekałam na ich słowo doczekałam się.
-a
w sumie to mamy ci coś do powiedzenia. Proszę Angelina usiądź na kanapie.
–mówił Bob – mama zdecydowała, że kupimy mieszkanie w Londynie. To duże miasto
lepiej się rozwiniesz
-ale
mamy zmieniać całe życie tylko dlatego że, Carlos nie widzi świata poza tą
swoją Helenką? –powiedziałam szydząc z imienia Helena
-nie
Angelino Carlos nic tu nie robi. Po prostu chcielibyśmy coś zmienić. I
uznaliśmy to znaczy mama uznała, że przeprowadzka jest idealną zmianą.
–powiedział tata
Wtedy
moje oczy dziwnie zaczęły się świecić. Nie widziałam czy mam się cieszyć czy
płakać. Fajnie byłoby się przenieść i to do Londynu ale tam bym miała nowych
znajomych, wszystko nowe, więcej nauki, nowe zauroczenia i przy zauroczeniach
miałam zupełną racje.
-Angelino,
tata chciał ci powiedzieć, że musisz się przenieść i nie ma dyskusji leć spakuj
niezbędne ci rzeczy a meble i drobiazgi prześlą nam statkiem. –powiedziała mama nieco zdenerwowana
Poszłam
i spakowałam rzeczy niezbędne. Wtedy coś mnie tknęło, że gdzie my zamieszkamy
na czas remontu poszłam do taty i powiedziałam mu o tym
-ciotka
Lewis mieszka w Londynie –rzekł
-co?
Lew… jak? Jaka ciotka? Nie znam jej?! –byłam bardzo zła
-Lewis
Anastazja znasz ją widziałaś ją jak miałaś roczek przybyła na chrzciny
-aha
no tak na pewno ją pamiętam –powiedziałam sarkastycznie
Następnego
ranka pojechaliśmy na lotnisko. Wieczorem dotarliśmy do Londynu. Przypomniałam
sobie, że nikt z moich przyjaciół nie wie o tej nagłej zmianie. Zadzwoniłam do
Beth ale nie odebrała nagrałam się na poczcie.
-Beth
mówię to tylko tobie. Musiałam gwałtownie przenieść się do Londynu nie miałam
okazji się pożegnać powiedz całemu miasteczku. Dziękuję twoja Angela
Beth
już nie oddzwoniła do dziś jej nie słyszałam. A więc, poznałam ciocię Lewis po
raz drugi i bardzo się cieszę, że to dopiero teraz. To bardzo zrzędliwa
kobieta. Panna Anastazja ma pięćdziesiąt dwa lata. Jej włosy są czerwone jak
wiśnie a oczy piwne. Jest bardzo wysoka ma całe dwa metry! Nosi do tego buty na
platformach i to, w jakich kolorach! Neonowych!
Nosi również sukienki do kostek, co wygląda dziwnie. Miała już osiem
operacji plastycznych. To botoksy, to usuwanie zmarszczek i nagromadziło się
tego trochę. Panna Lewis jest już umówiona na dorabianie rzęs. Pozory w jej
przypadku nie mylą. Kiedy mnie zobaczyła krzyknęła
-Dziecko,
co ci rodzice z tobą robią. Twoje nogi są za grube a nos za szeroki. Myślę, że
koszt tych zabiegów to około tysiąca. Może być wtorek?
Wtedy
poczułam, że to nie będzie moja bratnia Londyńska przyjaciółka. Była ona
szalona na punkcie wyglądu i diety. Nie pozwalała mi jeść śniadania chyba, że
plasterek od tłuszczonego sera a o herbacie już nie wspomnę. Piłam ją raz w tygodniu.
Obiad składał się z sałatki ogórkowej i ryżu. Schudłam myślę dziesięć kilo.
Pani Lewis jest ze mnie dumna twierdzi, że teraz przypominam za grubą jeszcze
modelkę. Więc wieczorami wymykam się z domu do Carlosa, aby zjeść. Do Londynu
przyjechaliśmy w pierwszym tygodniu sierpnia. Mieszkanie będzie gotowe za pół
roku do tej pory muszę męczyć się u ciotki. Tak wyglądała moja przeprowadzka.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



