Obserwatorzy

środa, 28 sierpnia 2013

może jeszcze nie wiecie ale oprócz pisania uwielbiam rysować kilka moich prac. czekam na ich ocenę. ładne czy nie za bardzo




co się stanie z Rufusem? co tym razem wydarzy się z Paulem i Angeliną? czy to powrót czy głębsze rozstanie? 

Rozdział VI


-nie Rufus zaczekaj! –krzyknęłam przerażona tą sytuacją
Rufus popatrzył na mnie. Nie wiedziałam, co powiedzieć nie czułam do
Rufus kompletnie nic a nawet jeszcze gorzej bałam się go.
-Rufus –przełknęłam ślinę – nie możesz tak, tak…Przepraszam, ale
Rufus podbiegł do mnie zmęczony i dotknął moje ramię
-kochasz mnie ale nie rozumiesz tego –powiedział
-nie, nie kocham cię nie zabijaj się chcę mieć czyste sumienie zrozum, że nie jesteśmy dla siebie stworzeni znajdziesz kogoś innego. Rufus proszę…
Rufus uronił łzę i odszedł. Przeszedł mnie zimny dreszcz bałam się potwornie. Przybiegł Paul z bandażem na głowie. Żuł gumę i miał półprzymknięte oczy.
-co to za typ? –zapytał obojętnie
Zlekceważyłam Paula i stałam osłupiała.
-Co to za typ! –krzyknął otwierając szerzej oczy
Milczałam
-Poczekaj już ja ci pokażę, kto tu rządzi! –wrzasnął podchodząc do mnie
Tłum ludzi wpatrywał się w moje oczy. Paul stanął naprzeciwko mnie. Chwilę patrzyliśmy się na swoje oczy. Poczułam to nieziemskie uczucie, kiedy jeszcze byłam z Paulem. Przypomniały mi się nasze wszystkie wspólne przygody. Widziałam nas w wielką ulewę stojących razem pod drzewem, oddał mi swoją bluzę śmialiśmy się i byliśmy razem przytuleni a jacy przemoczeni. Przypomniałam sobie moment pierwszego pocałunku. Staliśmy przy murku podarował mi naszyjnik z napisem ,,Nigdy cię nie opuszczę”. Wtedy przypomniałam sobie, że mam ten łańcuszek na sobie i gdy zaczęłam wypuszczać lodowate łzy patrząc na Paula i przypominając sobie najpiękniejsze momenty z mojego życia. Wyjęłam z pod koszulki naszyjnik i pokazałam mu go. Paul spojrzał na niego. W tej chwili nie umiał udawać twardziela. Posmutniał jego mina złości zniknęła widać było, że powstrzymuje gorzki płacz. Dotknął naszyjnik. Po jego policzku spłynęła łza. Milczał. Patrzyłam się na jego spuszczone w dół oczy. Wtedy pojawiła się Magda. Podbiegła do mnie i złapała mnie za włosy, po czym pisnęła rozżarzonym gniewem głosem
-skoro nie mogę go mieć ja to na pewno nie dostaniesz go ty!
Mój ból był straszny. Czacha ciągnęła mnie coraz mocniej a Paulowi coraz bardziej chciało się płakać.
-nigdy cię nie opuszczę –szepnął Paul spod opuszczonej głowy

piątek, 9 sierpnia 2013

Co się stanie z oszukaną Angeliną? Ile bólu sprawi jej ta zdrada? Kto sprawi, że jej psychika wysiądzie?

Rozdział VI

Paul stał w drzwiach z Magdą. Te namiętne pocałunki. Zamiast zobaczyć radosnego Paula zobaczyłam jak we dwoje otworzyli drzwi w trakcie całowania. Paul zobaczywszy mnie chciał zakończyć całowanie, ale Magda chwyciła jego twarz i nie puszczała. Patrzyła na mnie z oczami pełnymi triumfu. Pamiętniku wyobraź sobie mój ból. Zbliżały się wakacje chciałam z nim jechać na Mazury a tym czasem on spotykał się z Czachą. Nie miałam siły wykrztusić ani słowa. Odepchnęłam Madzię i rozerwałam wstążkę, którą obwiązałam bluzę, po czym wzięłam nożyczki i odcięłam rękawy. Chwyciłam sok wiśniowy i oblałam nim jego bluzę. Potem z oczami pełnymi łez szepnęłam drżącym głosem
-Paul ja ci ufałam
Wybiegłam z głośnym płaczem. Paul złapał mocno rękę Magdy i przestali się całować. Magda nie wiedziała, że Paul również oszukiwał i ją, jednak Paul nie spieszył się z wyjawieniem jej prawdy. Położyłam się na łóżku głośno płacząc. Carlos wszedł do pokoju
-idź nie wchodź chcę byś sama! –wrzeszczałam
Płakałam do wieczora o dwudziestej otarłam łzy i rozmazany makijaż. Mój telefon zadzwonił. Wyświetliło się ,,Pauluś” odebrałam i powiedziałam
-nie dzwoń nigdy więcej
Ale gdy on się odezwał i powiedział
-zacznijmy od nowa
Znowu wybuchnęła płaczem. Rozłączyłam się. Byliśmy razem tak długo. Godzinę później, gdy już się uspokoiłam usiadłam na oknie i oczami pełnymi żalu patrzyłam na ulicę, którą przechodziła Magda. Postanowiłam wyjawić jej sekret Paula. Mimo, że jej nie cierpię nie chcę, aby czuła się jak ja w tym momencie. Wyszłam z domu i zawołałam ją. Podeszła do mnie i powiedziała
-Angelina? Co ci się stało jesteś cała we łzach a twój makijaż…
-powiem ci coś, w co możesz mi nie wierzyć, ale dowodem na to są moje łzy –szepnęłam
-spróbuję ci zaufać, bo to ty jesteś ta delikatna i prawdomówna –powiedziała podając mi chusteczkę
-a, więc tak Paul zdradził cię ze mną. Przez te pół roku spotykał się z nami obiema a teraz nie mówi ci prawdy, bo myśli, że nie dowiesz się o tym –powiedziałam ponownie wyciskając łzy
Czacha patrzyła na mnie z pokerową miną. Stała tak minutę albo dwie po czym bez słowa poszła przed siebie. Na drugi dzień nie przyszła do szkoły. Paul podszedł do mnie i złapał moje dłonie, po czym powiedział
-przepraszam
Odepchnęłam go i powiedziałam
-wyjawiła Magdzie twój ,,Podwójny Sekrecik” wydaje mi się że uwierzyła
Paul zaniemówił już odchodziłam, ale dodałam jeszcze
-z dwóch nie została żadna
Machnęłam głową i poszłam. Paul zmarszczył czoło, po czym rzucił się na mnie. Zaczął mnie bić złapał za moją koszulę i przycisnął mnie do ściany. Chwycił za gardło i z wściekłością powiedział
-zapłacisz mi za to -głupia!
Zaczął uderzać moją głową o ścianę. Nikogo w pobliżu nie było oprócz jednego chłopaka. Kiedy Paul mało, co nie odebrał mi życia wszedł ten chłopak. Był ubrany na czarno, nosił białe buty a do tego miał czarne włosy z grzywką na bok. W ręku niósł pustą butelkę dziwnego napoju. Na etykiecie była narysowana trupia czaszka a pod spodem napisane było ,,zakończ wszystko” jak wspomniałam ta butelka była pusta a chłopak dziwnie blady. Podszedł do Paula znienacka i uderzył go butlą w głowę. Paul upadł na ziemię a młodzieniec, któremu na imię było Rufus podszedł do mnie i szepnął
-nic ci nie jest?
-nie –powiedziałam niepewnie
Wstałam i mu podziękowałam. Staliśmy niemo naprzeciw siebie. Wtedy Rufus powiedział
-zmieniłaś mnie. Dla ciebie chcę żyć
Popatrzyłam na niego z dziwną miną
-chciałeś się zabić? –powiedziałam
-tak ale kiedy zobaczyłem ciebie już nie chcę
-ale ja nawet nie wiem kim ty jesteś
-jestem Rufus i wiem, że cię kocham
-Rufus przepraszam, ale ja nic nie czuję. Nie lubię gotów. Dziękuję za pomoc, ale nie podobasz mi się i nawet nie chcę pogłębiać tej znajomości. Wbiegłam do szkoły nie oglądając się za Rufusem. Po szkole stało się coś okropnego. Rufus trzymał w ręku nóż i tabletki, po czym z podkrążonymi oczami rzekł
-bez ciebie moje życie dobiega końca …

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Jaki jest Paul? czy Angelina w końcu zdobędzie jego serce czy może zostanie zraniona?

Rozdział V


Paul mnie pocałował. Kiedy się przebudziłam zobaczyłam jak mnie całuje. Jego usta dotykały moich ust to było takie piękne. Całował mnie tak jakbym była aniołem. Miał zamknięte oczy i nie wiedział, że już się obudziłam. Wtedy podniosłam rękę i położyłam ją na jego twarzy. Wtedy Paul otworzyło oczy i popatrzył na mnie. Uśmiechnął się i dalej mnie całował. Tej nocy była pełnia księżyca w parku byliśmy tylko my. To znaczy do pewnego momentu. Całowałam Paula, ·ale kiedy otworzyłam oczy ujrzałam stojącą za Paulem Czachę, która ledwo powstrzymała płacz. Przestałam całować Paula i wskazałam mu na stojącą za nim Magdę. Czacha wybuchła płaczem i uciekła do lasu. Przełknęłam ślinę i popatrzyłam na Paula. 
-Co ja zrobiłem idź ode mnie Angelina –krzyknął Paul odpychając mnie
-ale Paul to ty zacząłeś! –odpowiedziałam
Paul wstał z ławki i pobiegł w kierunku Magdaleny ja również wstałam i pobiegłam za nim. Po chwili Paul znikł z horyzontu a ja wróciłam do domu. Wszyscy domownicy spali oprócz Carlosa.
-cześć Angelina gdzie byłaś jest trzecia nad ranem –powiedział nadopiekuńczo Carlos
-nie ważne –odpowiedziałam zdejmując buty
-ważne, jestem twoim starszym bratem i chcę wiedzieć ty wydałaś mnie i Helenę więc jesteś mi coś winna a ja żądam wyjaśnień –powiedział Carlos chwytając mnie
-byłam w parku. –powiedziałam
-co tam robiłaś?
Próbowałam wyrwać się z jego rąk ale Carlos zwyciężył
-całowałam Paula, mogę już iść?
-ty się całowałaś?! –krzyknął
-mogę już iść!? –powtórzyłam tupiąc nogą
Carlos mnie wypuścił a ja pobiegłam do mojego pokoju i poszłam spać. Rano wstałam i poszłam do szkoły. Przed szkołą stał Carlos i patrzył na mnie. Nabrałam głęboko powietrze i podeszłam do niego.
–miałam nadzieje, że zaczniemy być, chociaż przyjaciółmi –myślałam
-Cześć Paul i co z Magdą? –zapytałam
Paul ignorował mnie. Położyłam moją rękę na jego ramieniu i powiedziałam mu
-po, co mnie wczoraj całowałeś a teraz udajesz, że znowu mnie nie znosisz?! Jesteś idiotą. Przypominam ci, że to ty mnie pocałowałeś nie ja ciebie
Paul popatrzył  na mnie wulgarnie i odpowiedział
-zapomnij o tym co się działo zrobiłem to z głupoty, bo zapomniałem o Magdzie
-aha, zapomniałeś o Magdzie, czyli gdyby nie ona bylibyśmy razem? –powiedziałam
-nie –rzekł stanowczo
Wtedy po schodach weszła Madzia i przytuliła Paula. Posłała mi groźne spojrzenie, po czym we dwoje odeszli. Czacha stała się moim największym wrogiem. Na lekcji oni znowu siedzieli razem a ja sama. Szeptali coś do siebie. Gdy zadzwonił dzwonek na przerwę Czacha gdzieś poszła a Paul został sam. Podeszłam do niego i powiedziałam
-Paul wiesz jak ty ranisz, całowałeś mnie a teraz masz mnie gdzieś
-życie –rzekł z uśmiechem
-jakie życie Paul! Jesteś ślepy przez Magdę nie widzisz świata poza nią. Powiedz mi prawdę proszę… -szepnęła cicho
-Angelina jesteś piękna. Jesteś moim marzeniem, ale ja chodzę z Magdą –rzekł
Moje oczy zalśniły, po czym powiedziałam
-możesz zerwać z Magdą
Paul poszedł do Czachy i widać było, że coś do niej mówił. Po historii podszedł do mnie i powiedział
-będziesz moją dziewczyną zerwałem z Czachą
-tak! –krzyknęłam
Przytuliliśmy się a on znowu mnie pocałował. Na lekcji Paul usiadł sam. A na przerwie poszedł potajemnie z Czachą i tam całował się z nią a ja głupia go szukałam. Całowali się całą przerwę i do tego lekcję. Kiedy szukałam Paula znalazłam go dwie godziny później.
-gdzie byłeś? –zapytałam trzymając go za rękę
-musiałem iść pomóc pani Walu dekorować salę –rzekł
-poszedłeś tam z Magdą?
-tak ale ona nie dekorowała tylko przygotowywała mowę na apel
-apel, powiadasz …kiedy?
-no, …bo to niespodzianka dla szkoły nie mogę ci powiedzieć będzie jeszcze Jacek no i oczywiście Bartek –rzekł ocierając pot z czoła
Przytuliłam go i pocałowałam. Kiedy przyszła Magda, Paul poszedł do kolegów. Oczywiście Pamiętniczku domyślasz się, że Paul chodził z obiema na raz ze mną i Czachą, jednak ja byłam głupia i nic nie przewidziałam. To podwójne randkowanie trwało już pół roku. Nie widziałam świata poza Paulem zresztą Madzia tak samo. Pewnego dnia postanowiłam niespodziewanie odwiedzić Paula przyniosłam mu bluzę, którą kupiłam specjalnie na sześciu miesięcznice. Zadzwoniłam do jego drzwi z promiennym uśmiechem. Nie mogłam doczekać się aż pokażę mu tą bluzę. Paul bardzo często wspominał mi o tej bluzie, że nigdzie nie mógł jej kupić a panna Lewis pojechała do swojego brata i dostała taką bluzę. Podarowała ją mi abym dała ja Paulowi. Męczyłam się żeby prezent wyglądał tak ładnie jak teraz. Kiedy usłyszałam jak przekręca klucz zacisnęłam wargi wyciągając przed siebie bluzę. Drzwi otwierały się a w drzwiach zobaczyłam coś przerażającego.

co ukrywała Czacha? czy Paul jednak coś czuje do Angeliny?
Rozdział IV

Następnego dnia umówiłam się z Magdą w parku. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłam temat
-Madziu… chciałabym abym mogła ci zaufać…
Czacha dziwnie spojrzała, kiedy powiedziałam do niej po imieniu nie po ksywce
-ależ Angelina możesz mi zaufać –odparła z uśmiechem
-no nie jestem pewna wciąż czuję, że ty tą przyjaźń udajesz i że masz przede mną tajemnicę- mówiłam niespokojnie
-udaję? Tajemnica? Co?! Angelusia proszę jesteśmy najlepszymi koleżankami –powiedziała szczerząc śnieżnobiałe zęby.
Czacha udawała wszystko a jej plan mógł na zawsze zniszczyć moje życie! Musiałam być ostrożna.
-wiesz, co nie mogę tej przyjaźni kontynuować zróbmy sobie przerwę –powiedziałam marszcząc brwi
-nie! –krzyknęła Magda –nie, nie możesz!
-dlaczego?
-ee bo ja cię uwielbiam! –powiedziała niepewnie
-ta… jasne jesteś tak zakłamana. Myślisz, że udaję? Słyszałam twoją wczorajszą rozmowę z Paulem no i oczywiście widziałam waszą randkę. Ledwo przeżyłam ale randkę ci wybaczę lecz tego, że ukrywałaś miłość i nawet nie planowałaś tego mówić a w dodatku jestem twoją przynętą jest nie wybaczalne. Odczep się ode mnie i nie mów nic więcej, wiem, co widziałam i wiem, co słyszałam- powiedziałam uniesionym tonem
Czacha zaniemówiła.  Głośno przełykała ślinę, po czym powiedziała ze łzami w oczach
-Angela to nie tak jak myślisz
-powtórzę –wiem, co widziałam i wiem, co słyszałam nie odzywaj się do mnie nigdy więcej
-wyjaśnię ci to
-proszę dam ci pięć minut mów prawdę widzę jak się boisz i rozpoznam czy kłamiesz czy mówisz szczerze
-no więc tak Angelino … musisz się ze mną przyjaźnić –powiedziała machając nerwowo rękami
-Dziewczyno puknij ten swój pusty łeb! Słyszałam jestem twoją przynętą gadaj, czego chcesz, po co udawałaś przyjaźń! –krzyczałam
-Angelina, spokojnie kiedy zobaczyłam cię płaczącą w łazience pomyślałam ,,że jesteś ofiarą losu” i, że nadajesz się na moją przynętę do planu który wygląda tak. Czacha ten pseudonim nie wziął się z powietrza. Jestem złym charakterem, ale ostatnio moja sława złej Czachy minęła po tym jak dodano moje zdjęcie jak całuje pluszowego misia. Teraz potrzebuję dziewczynki, na której pokażę ludziom, że jestem zła, ale muszę najpierw się z tobą zaprzyjaźnić abyś mi zaufała. Planowałam zrobić z ciebie pośmiewisko miałam iść z tobą pod tzw. Błoto Ignacego nazwa tego bagna pochodzi od tego, że pewien uczeń został tam wrzucony jako pierwszy od teraz ten komu uda się kogoś wrzucić do tego błota będzie uznany ,,strachem” co w moim przypadku funduje sławę. Chciałam cię tam wrzucić  i…
-dosyć tego Magda! Jak mogłaś –krzyknęła po czym wybiegłam z płaczem
Biegłam w stronę domu Lewis Anastazji biegłam bardzo szybko, bo widziałam podążającą za mną Czachę. Wtedy potknęłam się o kamień i wylądowałam na ziemi. Upadłam przed czyimiś nogami. Delikatnie spojrzałam w górę, aby zobaczyć tajemniczego człowieka to był Paul! Moja twarz zarumieniła się a on schylił się i powiedział
-przed, kim tak uciekasz?
Nie odpowiedziałam tylko otarłam spływającą łzę. Podniosłam się i otrzepałam, po czym poszłam do przodu. Kiedy się odwróciłam nie widziałam ani Paula ani Czachy.
-pewnie gdzieś sobie razem poszli a Madzia opowiada o mnie głupoty –pomyślałam.
Pewnie bym poszła ich śledzić gdyby nie moje samopoczucie. Straciłam przyjaciółkę, której tak ufałam, chłopak, którego kocham mnie nie znosi! Usiadłam, więc na kanapie w salonie ciotki i zaczęłam płakać. Godzinę później przyszła Anastazja Lewis i usiadła obok mnie. Złapała mnie za ramię i przytuliła do swojej kraciastej koszuli, kiedy już myślałam, że usłyszę słowa pocieszenia to usłyszałam
- Angelina nie płacz łzy oszpecają skórę nie możesz być brzydsza już tak mi wyładniałaś ostatnimi czasy.

Wstałam i popatrzyłam na Pannę Lewis oczami pełnymi złości. Uciekłam do parku w to samo miejsce, w którym straciłam przyjaciółkę. Usiadłam na trawie i otarłam oczy z łez. Wtedy do parku przyszła para zdrajców. Paul i Czacha trzymali się za ręce i rozmawiali o czymś. Paul mówił coś o mnie, ale nie słyszałam, co mówił. Wymówił moje imię. Już wchodziłam za drzewo, aby ich posłuchać, ale nie miałam siły coś zaczęło kłuć mnie w serce. Usiadłam na ławce trzymając się za brzuch. Zaczęłam szybciej oddychać widziałam podążających w moim kierunku Paula i Madzię. Kręciło mi się w głowie i chwilami ślepłam. Wtedy wybiła godzina dwunasta w nocy i wtedy upadłam na ziemię. Spadłam z ławki i straciłam przytomność. Paul i Czacha pożegnali się przed dwunastą i rozeszli się. Paul szedł w moją stronę. Miał ręce w kieszeni i gwizdał pod nosem. Kiedy zobaczy mnie nie przytomną leżącą na ziemi z zamkniętymi oczami. Przykucnął nade mną i poklepał mnie po twarzy. Widocznie chciał mi pomóc. Pochylił się nad moimi ustami i patrzył na mnie przez minutę. Nie pocałował mnie tylko położył na ławce. Paul oddychał jakoś niespokojnie w pewnym momencie znowu pochylił się nade mną i …

niedziela, 4 sierpnia 2013


 czy Angelina poradzi sobie z dziciakami ze szkoły? czy zdobędzie serce Paula? jaką tajemnicę odkryje?
Rozdział III

Po szkole coś sprawiło, że muszę posłuchać rad Czachy. Czacha okazała się być moja pierwszy przyjaciółką nawet ją polubiłam a do tego jest znana. Sprawa Carlosa została rozstrzygnięta mój brat został surowo ukarany pracuje. Sprzedaje hot-dogi. Wieczorem usiadłam na łóżku i zaczęłam rozmyślać o jutrzejszym dniu.

-zmienię styl! Będę jak Czacha! –pomyślałam

Wymknęłam się z domu i poszłam do sklepu i kupiłam sobie trampki, dżinsową koszulę, pastelowe rurki i do tego prostownicę do włosów. Rano wstałam godzinę wcześniej i zmieniłam styl. Wyglądałam jak Czacha. Kiedy przyszłam do szkoły ponownie usłyszałam głos Paula ,,Brudas” postanowiłam zawojować tą szkołę. Wskoczyłam na stół tenisowy i krzyknęłam

-ej ty tam, Paul nie myśl, że jesteś taki fajny ludzie śmieją się z ciebie za twoimi plecami dosłownie. Obejrzyj się za siebie Czacha i Kaśka pękają ze śmiechu…hm…ciekawe co je tak bawi może ta wielka plama na twoich spodniach?! Ha, ha, ha

Czacha podbiegła do mnie i zaczęła śmiać się z Paula.  Natychmiast większość dzieciaków przybiegła do mnie i zaczęła pytać ,,gdzie kupiłaś te spodnie” ,,jak odważyłaś się zrobić mu taki kawał” byłam po prosty popularna. Po szkole podeszłam do Paula i powiedziałam czy nie wróci ze mną do domu. Paul nie odpowiedział poszedł w inną stronę. Moja sława szybko minęła jednak nie byłam już pośmiewiskiem wtopiłam się w tłum. Paul nadal był w centrum zainteresowania. Następnego dnia poszłam do szkoły wyluzowana nie bałam się ponownego szyderstwa. Okej moje życie stało się normalne, ale Paul…ja go kochałam. To nie było żadne zauroczenie tylko miłość a on nawet mi nie odpowiada. Na przerwie poszłam do Czachy. Nie chodziłyśmy do tej samej klasy ona była starsza chodziła do 3 liceum a ja do 2.

-Czacha posłuchaj, co zrobić aby Paul mnie zauważył –powiedziałam skrycie

-no nie wiem, nie wolno być nachalnym może spróbuj…

Dostałam radę od Czachy i postanowiłam ją ziścić. Na lekcji matmy usiadłam obok Paula i upuściłam długopis -specjalnie. Schyliłam się i go podniosłam jednak gdy podnosiłam głowę zatrzymałam ją naprzeciwko oczu Paula. Były takie lodowate. Ta błękit mnie osłabiała. Popatrzyłam mu się w oczy on też. To była taka piękna chwila on chciał coś powiedzieć już słyszałam jego głos w mojej głowie ale słowa powiedział zupełnie inne niż się spodziewałam.

-zasłaniasz mi zeszyt swoimi włosami posuń się Gan…Anielina? Czy jak ci tam? 

-jestem Angelina –powiedziałam ze wściekłością.

Z powrotem zanurzyłam nos w książki i powiedziałam sobie w głowie

-Paul to jest mój cel nie osiągalny. Zdobędę Paula on mnie pokocha.

Więc tak wyglądał mój cel.

Po szkole miałam coś powiedzieć do Paula ale przypomniałam sobie słowa Czachy ,,nie bądź nachalna” więc odpuściłam. Wróciłam do domu i położyłam się na moim łóżku. Zadzwoniłam do Paula. I znowu poczułam ten zabójczy stres. Odebrał i powiedział zdenerwowanym głosem

-Angelina nie lubię cię! Zostaw mnie w spokoju.

Potem się rozłączył. Uderzyłam głową w ścianę i wysłałam mu wiadomość

Nie powinnam tego ci mówić, ale zależy mi na tobie a ty nawet nie porozmawiasz ze mną. Spójrz, że się staram.

Wysłałam i znowu uderzyłam głową w ścianę. Po chwili dostałam odpowiedź ze strony Paula.

Ja też nie powinienem tego mówić ale nie lubię cię. Nie mamy szans ten związek nigdy by nie przetrwał. Wybacz Angelina

Postanowiłam spotkać się z Paulem i to omówić. Przyszłam pod jego dom i usiadłam na krawężniku. Paul okazał się jednak być draniem. Mieszkałam daleko od jego domu a on bezczelnie opuścił swój dom i poszedł gdzieś. Stwierdziłam, że muszę o niego walczyć. Poszłam, więc do przodu z myślą, że jest niedaleko. Przechodziłam obok domu Czachy z początku chciałam do niej wpaść, ale zbyt zależało mi na Paulu. Za domem Czachy był park. Cudowny plac zieleni z łzawo błękitnym potokiem. Ławeczki a na nich ludzie a wśród tych ludzi Paul i ktoś jeszcze. Kiedy zobaczyłam ich razem myślałam, że nigdy się nie pozbieram. Trzeba ich śledzić, o czym mogą gadać?! Cichutko podbiegłam pod klon znajdujący się w pobliżu ławeczki i wytężyłam słuch. Moja najlepsza przyjaciółka Czacha była na randce z Paulem. Kiedy Paul ostatnim razem pocałował Czachę w szkole myślałam, że się popisuje, ale teraz nie mam już żadnych wątpliwości, że Czacha mnie oszukuje. Kiedy ostatnim razem zapytałam ją czy coś łączy ją z Paulem zaczęła się śmiać i powiedziała, że nigdy w życiu nic ich nie łączyło i nie będzie łączyć. Mówiła, że to prosty dzieciak, który przypadkiem trafił do liceum zamiast do bajkolandii.

 -Magdo zamierzasz powiedzieć Angelinie prawdę? –powiedział Paul przytulając Czachę

-Magdo, jaka Magdo? –dziwiłam się a okazuje się, że ona ma imię …

-nie, będę to ukrywać jak jej powiem całą prawdę o nas załamie się i z mojego podstępu nic nie wyjdzie –odrzekła Czacha bawiąc się swoim pasmem włosów

-według mnie i tak twój plan nie wypali ona nie długo odkryje tajemnicę, jaką ukrywasz –rzekł

-posłuchaj ja szukałam takiej bezbronnej ofiary, na której ziszczę mój plan. Paul muszę już iść jestem umówiona z Angeliną na razie

sobota, 3 sierpnia 2013


Angelina zostanie wyśmiana przez dzieci z klasy a to doprowadzi ją do szału 
Rozdział II 

Kiedy Carlos przyjechał do Lewis Anastazji wsiedliśmy w jego samochód i ruszyliśmy do mojej szkoły.
-I co Angelina stresujesz się? –zapytał Carlos
Nie odpowiedziałam mu bo znał prawdę. Auto stanęło przed wielkim budynkiem pomalowanym czarą farbą.
-Angela powodzenia –powiedział odjeżdżając
Kiedy weszłam przez szeroką czarną bramę zadzwonił dzwonek. Szłam pospiesznym krokiem w kierunku budynku. Miało on wiele okien i roślinek. Zawiewał lekki wiatr podwiewał on moje włosy dzięki temu czułam się jakoś ładniej. Dzieci patrzyły na mnie szepcząc coś od ucha do ucha. Weszłam do klasy i usiadłam na końcu. Sama. Wodziłam wzrokiem po dzieciakach.
-ni tu przystojniaka ni tu modelki pff.  –myślałam
Gdy panna Walu zamykała drzwi do klasy wszedł bujno włosy chłopak. Kasztanowa fryzura opadała mu delikatnie na oczy a na szczycie tej gładkiej czupryny widniała czapka z daszkiem. Jego oczy były takie same jak u Carlosa to doprowadzało mnie do radości. Ubrany był w kraciastą koszulę i dżinsy. Na nogach miał stylowe trampki. To sprawiło, że się zakochałam. Już miałam mu powiedzieć żeby usiadł obok mnie, …ale w ręku trzymał rękę pięknej dziewczyny. Anielica rzucała na kolana. Była wyjątkowo ładna. Blond włosy, brązowe oczy, sukienka od najlepszego projektanta mody Paula Federico i te buty. Miała wysokie obcasy jednym słowem szpilki. Makijaż rzucał się w oczy a ten uśmiech z bielą na zębach przyprawiał mnie o zazdrość. Usiedli razem zdyszani.
-Paul w klasie nie nosi się czapek zdejmij ją –powiedziała Panna Walu
Paul zaśmiał się do swojej ukochanej Stelli, po czym zdjął nakrycie głowy
Dzieci były rozkojarzone każdy patrzył na parę zakochanych nawet ja. Oni nie byli nowi… Paul był taki niegrzeczny, modny każdy go lubił był to dla mnie upragniony cel. Popatrzył wtedy na mnie to było wspaniałe już miał coś mówić, ale pani Walu to zepsuła powiedziała do mnie
- Brudas chodź do mnie tu
Paul zaczął się śmiać a reszta wraz z nim. Nauczycielka podała mi lusterko i byłam cała czarna na twarzy. Musiałam ubrudzić się węglem, który stał przed szkołą a Paul najwyraźniej miał mi powiedzieć, że jestem brudna. Byłam taka zawstydzona. Na przerwie patrzyłam na Paula z miną zakochanej, ale on nie spojrzał ani razu. Próbowałam jakoś wejść w to towarzystwo ale ludzie byli tacy okrutni. Mówili na mnie : Wieśniaka, brudas, dziwak. Wróciłam do domu załamana ku memu zdziwieniu zobaczyłam Carlos i Helenę. Siedzieli razem na sofie w milczeniu. Mina Carlosa była jakaś taka tajemnicza a Helena wyglądała na bardzo smutną. Wtedy Carlos dał Helence jakąś zieloną kopertę. Helena wzięła ją i wyszła z domu jednak mój brat został na kanapie. Kiedy ta lafirynda wyszła usiadłam obok niego i zapytałam
-co się stało, co to była za koperta? 
-nie interesuj się tym, co nie trzeba –powiedział zezłoszczony po czym wyszedł z pokoju.
Wieczorem kiedy myślałam o szkole rodzice zaczęli się kłócić a Carlos razem z nimi. Podeszłam do pokoju w którym odbywała się ta kłótnia
-Carlos nie wrócimy do Polski kupiliśmy już tu mieszkanie! –wrzeszczała mama
-a mnie to nic nie obchodzi wyprowadzam się od Heleny
-zamieszkasz z nami i nie masz tu głosu zamilcz synu i idź do pokoju! –dokańczał grubym głosem tata
-kiedy ja nie chcę z wami mieszkać!
-a nas to nic nie obchodzi Carlos!
Carlos wyszedł z domu i trzasnął drzwiami. Na dworze lał deszcz i trzaskały pioruny. Podeszłam do mamy i zapytałam, co się dzieje ona jednak otarła łzę i poszła do kuchni. Zadałam to samo pytanie tacie
-Helena go zdradziła  -rzekł z powagą
-a ta koperta to co to było? –zapytałam
-jaka koperta? Nic o tym mi nie wiadomo?!
-no bo Carlos jak nikogo nie było w domu dał Helenie jakąś kopertę zrobił to bardzo niechętnie a Helena mało co nie zaczęła płakać nic nie wiesz?! –wyjaśniłam ochoczo
-nie nie wiem co to było. Najbardziej interesuje mnie to, czemu on już nie chce z nami mieszkać?! Mówił też, że nie może nas więcej widzieć
Minutę później rozległ się głos mamy
-Bob nie mamy pieniędzy
Tata wiedział, o co chodziło. Natychmiast zadzwonił do Carlosa on odebrał ale nie odpowiadał
-Carlos okradłeś nas i dałeś majątek Helenie wyjaśnisz to!
Następnego dnia do domu zadzwoniła Helena odebrał tata. Helena myślała, że odebrał jej były czyli Carlos i zaczęła nawijać
-Carlos dałeś mi o dwa tysiące za mało. Nie wiem jak możesz oszukiwać rodziców, że naprawdę mnie kochałeś prędzej czy później i tak każdy będzie wiedział o naszym sekrecie mam nadzieję, że wciąż jesteś w Londynie i nadal będziesz moim sponsorem. Halo? Carlos?
Tata odłożył słuchawkę i złapał się za swoją łysinę. Wciąż ni wiedział, o co chodzi ale znał już kawałek prawdy. Szybko zadzwonił do Heleny  podszywając się pod syna
-Heleno, nie mam pieniędzy
Wtedy Helena wybuchnęła furią gniewu
-co!? Tak być nie może. Skoro już nie będziesz płacił to nasza umowa się zrywa podaję cię do sądu, jako bandytę.
Bob rzucił na koniec –ty kłamczucho to nie Carlos tylko Bob jego tata. Helena rozłączyła się. Bob był załamany. Carlos udawał, że kocha Helenę, ponieważ ona groziła mu, Carlos tak się postawił, że musi jechać do Londynu, ponieważ bał się Heleny musiał tam jechać, aby jej płacić. Poszłam do szkoły. Czułam się fatalnie. Znowu zobaczyłam te okrutne twarze, które znowu wrzeszczały
-patrzcie, patrzcie, kto tu idzie brudas ze wsi nas pogryzie! A do tego jeszcze Paul dodawał – Wieśniaka rzuciła sobie w twarz ziemniaka hahahaha
Zaciskałam zęby aby nie zacząć płakać ale było to takie trudne. Szłam korytarzem słuchając tych wierszyków o mnie. Pierwsza lekcja minęła mi najgorzej. Matematyka to moja słaba strona pani z matmy, czyli Panna Toy kazała mi opowiedzieć o moim życiu matematycznym.  Chciałam sobie zrobić dobrą opinie, więc zaczęłam zmyślać
-no, więc tak w przedszkolu byłam… perfekcyjna
-Anielico wyjaśnij, czym się tak zasłużyłaś?
-jestem Angelina proszę pani.
-tak, tak kontynuuj
-no bo…wygrałam zajęcia matematyczne. W pierwszej klasie uznano mnie za idealną panią ,,dodawania” a w starszych klasach może tak w gimnazjum wygrałam olimpiadę
-naprawdę?! Jaką? -zapytała zafascynowana Pani Toy
-yy…no jak to tam…
-marzenia Angeliny? –tak to się zwie? –powiedziała pani Toy z zażenowaniem
-nie, Olimpu tak na pewno Olimpu wie pani mam słabą pamięć –uśmiechnęłam się podczas gdy klasa wrzeszczała ,,marzenia Wieśniak”
-no dobra a co dalej? Jakieś jeszcze sukcesy
-tak jasne, w liceum szło mi świetnie no na początku, bo teraz jestem tu i nie wiem jak mi pójdzie. No to zajęłam drugie miejsce w konkursie …
-jakim? –dodała panna Toy
-Marzenia Angeliny 2? –krzyknął głośno Paul
Wtedy rozkojarzyłam się i powiedziałam
-tak cudny Paulu
Klasa zaczęła się śmiać a ja dostałam w głowę długopisem od Paula, który bardzo się na mnie zdenerwował.  Matematyka dobiegła końca podeszłam do Paula i powiedziałam
-sory, czemu tak się wkurzyłeś?
-idź mi stąd brudasie
Załamałam się i usiadłam w łazience na parapecie. Wtedy podeszła do mnie jakaś dziewczyna miała czerwone włosy i mocny makijaż.
-czemu płaczesz?
-jestem nowa i nikt mnie nie lubi, codziennie wymyślają na mnie upokarzające pseudonimy a nauczyciele mnie nie znoszą!
-ojejku, musisz czuć się strasznie chodź ze mną
Czerwona złapała moją dłoń i stanęła przed uczniami z mojej klasy wtedy każdy wstał i powiedział do mnie
-to ty ją znasz?!
Czerwona szturchnęła mnie szepcząc mi do ucha swoje imię
-t-t tak … znam to Czacha yy to jej pseudonim
Paul odepchnął mnie i pocałował Czechę. Czacha popatrzyła na mnie przesyłając mi dziwne spojrzenia. Uciekłam. Czacha dogoniła mnie i zaczęła mówić
-jeśli chcesz być szanowana musisz się czymś wyróżnić. Pokaż, że nie pozwalasz sobie na takie traktowanie

piątek, 2 sierpnia 2013

cześć :) jestem Ania i chciałabym podzielić się z wami moimi opowiadaniami. pierwszą serią opowiadań będzie seria pt ,,Pamiętnik Angeliny" opowiadać będzie o dziewczynie Angelinie, która musiała przenieść się do innego kraju nie jest ona jednak świadomo, że czeka ją wiele przykrysz niespodzianek. dzieci nie zaakceptują Angeli a chłopak w którym się zakocha  nie będzie zwracał na nią uwagi.

                            ,,PAMIĘTNIK ANGELINY"


Rozdział I


Drogi Pamiętniczku!
Byłam coraz bardziej zestresowana. Moje ręce nie mogły usiedzieć w miejscu. Co kilka minut czułam dziwne łaskotanie serca. Siedziałam tak przez kilka minut na moim kuchennym krześle czekając na mojego starszego brata Carlosa. Carlos jest wspaniałym bratem. Jest takich nie wielu. Zawsze wie co trzeba powiedzieć a co lepiej zachować dla siebie dlatego często sięgam do niego po rady. Carlos jest wesołym, ale bardzo upartym nastolatkiem. Ma osiemnaście lat. Jego oczy są błękitne można by powiedzieć, że mają lodowy kolor. Na czoło spada odgarnięta na lewą stronę czarna grzywka.  Jest on smukły i zgrabny. Przeważnie nosi bluzy, kolorowe rurki i nie wychodzi z domu bez deskorolki i oczywiście trampek. A ja? Ja jestem zwykłą siedemnastolatką z czarnymi kudłami spiętymi w wysoki kok. Moje oczy nie różnią się od włosów. Czerń dominuje na mojej szczupłej twarzyczce. Ubieram się dosyć dziewczęco, chodzi mi o to, że nie noszę rurek, dżinsowych szortów czy też trampek. Noszę pastelowe koszulki i słodkie spódnice. Moja skóra jest dość ciemna, bo uwielbiam się opalać. Jednak mam charakter. Jestem dziewczyną z marzeniami. Moim największym marzeniem jest zaśpiewać na prawdziwej scenie z moim ulubionym wokalistą. Andy Biersack jest moim idolem. I oczywiście mam na imię Angelina. Ludzie twierdzą, że to brzmi tak anielsko ale dla mnie to brzmi jakoś tak arogancko ale mniejsza z tym. Tak jak Carlos nie rusza się bez deski tak ja nie ruszam się bez pamiętnika. Jest w mojej torebce zamkniętej małą różową kłódką. Kiedy tylko mogę zapisuję najdrobniejszy szczegół mojego życia. Dzisiaj tym szczególnym wydarzeniem jest 1 września. Dzień w nowej szkole. Carlos chciał przeprowadzić się do Londynu zaprotestował rodzicom, że wyjedzie z domu do Londynu. Ta miłość… aha no, bo Carlos od 2 lat chodzi z taką lafiryndą. Sztuczne rzęsy, brokat na sukniach, kokardy we włosach, piekielnie długie paznokcie oczywiście z jakimś modnym ubarwieniem i oczywiście te długie biało – blond włosy. Pomyśl sobie Drogi Pamiętniku, że ona jest młodsza niż ja. Ma piętnaście lat! Nazywa się Helena. Jest z Londynu jednak przez 5 lat mieszkała z nami w Polsce. Teraz musiała opuścić kraj, w którym znalazła największą miłość swojego życia, czyli Carlosa. Czyli wiesz, co to znaczy. Zostali rozdzieleni. Carlos jak to on musiał się postawić i powiedzieć, że nie zostawi tej miłości, że jedzie do Londynu czy to nam się podoba czy nie. Wiesz, jak tata na niego spojrzał! To było okropne. Wtedy tata powiedział do niego
-Synu mój kochany Carlos! Ty wiesz, co czynisz? Masz osiemnaście lat i chcesz wszystko zostawić dla tej kobiety, jeśli nazwać można ją kobietą. Piętnastka to jeszcze dziecko. Musisz poszukać kogoś innego mówię jeszcze spokojnie.
Wtedy Carlos wyszedł z domu i wrócił z biletem do samolotu
-Carlos! Co to jest? –zapytał tata ze zgrozą w oczach
-bilet. Nie patrz tak na mnie! Kupiłem bilet na samolot do Londynu. Nie rozumiesz? Jadę do Heleny i nie zabronisz mi jestem pełnoletni! – powiedział mój brat z dumą na twarzy
Patrzyłam potem na Carlosa z odrażającym spojrzeniem. Carlos miał mnie opuścić!? Po dwóch dniach, kiedy Carlos stał przed domem z walizkami wyszła do niego mama ze łzami w oczach
-wrócisz niedługo? Chyba nie zostaniesz tam na zawsze?
-Mamo, nie wrócę chyba, że cię odwiedzić.
-a gdzie ty zamieszkasz synu? –rzekł tata z oburzoną miną
-mam nadzieję, że Helena mnie przygarnie –powiedział Carlos
-A jak nie? Co z opłatami? Myślisz, że będziesz tam żył za darmo? –powiedziała mama
-znajdę pracę, przestańcie mnie męczyć muszę jechać. Do zobaczenia mamo, tato i ty kochana siostrzyczko. –powiedział przytulając nas i całując
Wtem stało się coś niespodziewanego. Mama pobiegła do domu i wyjęła walizkę ze swoimi ubraniami. Wyszła przed dom za synem i powiedziała drżącym głosem.
-Carlos! Jesteś moim synkiem i wiesz dobrze, że pojechałabym za tobą nawet na pustynię.
Wtedy zapanowała cisza. Carlos popatrzył na mamę ze zdziwieniem, po czym szepnął
-mnie Helena by przygarnęła ale nas obojga to nie wiem.
-kupimy mieszkanie Carlos –powiedziała mama
-za co je kupisz mamo?
-jak możesz jeszcze pytać!? Jestem lekarzem zarabiam miliony. Już jedziemy. Meble prześlemy statkiem 
-zaraz, zaraz a co ze mną i tatą? –powiedziałam zszokowana  
-no, możecie jechać z nami. Przeprowadzka może pogłębi naszą rodzinę. Bob co o tym myślisz? –powiedziała mama do taty
-myślę, że chwilowo przegrzał ci się mózg. W minutę decydujesz się na kupno nowego mieszkania i przeprowadzkę na drugi koniec Europy bo twój syn dostał jakiś kaprys. A co jak Helena go rzuci?! – wygłosił tata z pełną mężnością
Wtedy Carlos wybuchnął gniewem i wyszedł z ogródka
-Carlos! Zaczekaj –zawołałam widząc jak mój brat rozgniewał się na tatę
Brat zatrzymał się i złapał mnie za dłoń
-muszę jechać Angela przykro mi. Nie pozwól aby mama pojechała musicie to przemyśleć. 
Popatrzyłam na niego ze smutkiem. Nie odpowiedziałam mu nic tylko zatrzasnęłam furtkę i weszłam do domu. Rodzice patrzyli na mnie z dziwnym spojrzeniem, to sprawiało, że czułam się jakby mi wyrzucali, że to przeze mnie Carlos opuścił rodzinne miasteczko. Nie byłam wtedy jeszcze świadoma tego, że moje życie odwróci się do góry nogami za parę dni. W końcu zdenerwowało mnie to ich dziwne spojrzenie podeszłam i uniosłam głos
-mamo, tato coś chcecie mi powiedzieć?
-nie
Zapanowała bardzo długa cisza. Stałam i czekałam na ich słowo doczekałam się.
-a w sumie to mamy ci coś do powiedzenia. Proszę Angelina usiądź na kanapie. –mówił Bob – mama zdecydowała, że kupimy mieszkanie w Londynie. To duże miasto lepiej się rozwiniesz
-ale mamy zmieniać całe życie tylko dlatego że, Carlos nie widzi świata poza tą swoją Helenką? –powiedziałam szydząc z imienia Helena
-nie Angelino Carlos nic tu nie robi. Po prostu chcielibyśmy coś zmienić. I uznaliśmy to znaczy mama uznała, że przeprowadzka jest idealną zmianą. –powiedział tata
Wtedy moje oczy dziwnie zaczęły się świecić. Nie widziałam czy mam się cieszyć czy płakać. Fajnie byłoby się przenieść i to do Londynu ale tam bym miała nowych znajomych, wszystko nowe, więcej nauki, nowe zauroczenia i przy zauroczeniach miałam zupełną racje.
-Angelino, tata chciał ci powiedzieć, że musisz się przenieść i nie ma dyskusji leć spakuj niezbędne ci rzeczy a meble i drobiazgi prześlą nam statkiem.  –powiedziała mama nieco zdenerwowana
Poszłam i spakowałam rzeczy niezbędne. Wtedy coś mnie tknęło, że gdzie my zamieszkamy na czas remontu poszłam do taty i powiedziałam mu o tym
-ciotka Lewis mieszka w Londynie –rzekł
-co? Lew… jak? Jaka ciotka? Nie znam jej?! –byłam bardzo zła
-Lewis Anastazja znasz ją widziałaś ją jak miałaś roczek przybyła na chrzciny
-aha no tak na pewno ją pamiętam –powiedziałam sarkastycznie
 Następnego ranka pojechaliśmy na lotnisko. Wieczorem dotarliśmy do Londynu. Przypomniałam sobie, że nikt z moich przyjaciół nie wie o tej nagłej zmianie. Zadzwoniłam do Beth ale nie odebrała nagrałam się na poczcie.
-Beth mówię to tylko tobie. Musiałam gwałtownie przenieść się do Londynu nie miałam okazji się pożegnać powiedz całemu miasteczku. Dziękuję twoja Angela
Beth już nie oddzwoniła do dziś jej nie słyszałam. A więc, poznałam ciocię Lewis po raz drugi i bardzo się cieszę, że to dopiero teraz. To bardzo zrzędliwa kobieta. Panna Anastazja ma pięćdziesiąt dwa lata. Jej włosy są czerwone jak wiśnie a oczy piwne. Jest bardzo wysoka ma całe dwa metry! Nosi do tego buty na platformach i to, w jakich kolorach! Neonowych!  Nosi również sukienki do kostek, co wygląda dziwnie. Miała już osiem operacji plastycznych. To botoksy, to usuwanie zmarszczek i nagromadziło się tego trochę. Panna Lewis jest już umówiona na dorabianie rzęs. Pozory w jej przypadku nie mylą. Kiedy mnie zobaczyła krzyknęła
-Dziecko, co ci rodzice z tobą robią. Twoje nogi są za grube a nos za szeroki. Myślę, że koszt tych zabiegów to około tysiąca. Może być wtorek?
Wtedy poczułam, że to nie będzie moja bratnia Londyńska przyjaciółka. Była ona szalona na punkcie wyglądu i diety. Nie pozwalała mi jeść śniadania chyba, że plasterek od tłuszczonego sera a o herbacie już nie wspomnę. Piłam ją raz w tygodniu. Obiad składał się z sałatki ogórkowej i ryżu. Schudłam myślę dziesięć kilo. Pani Lewis jest ze mnie dumna twierdzi, że teraz przypominam za grubą jeszcze modelkę. Więc wieczorami wymykam się z domu do Carlosa, aby zjeść. Do Londynu przyjechaliśmy w pierwszym tygodniu sierpnia. Mieszkanie będzie gotowe za pół roku do tej pory muszę męczyć się u ciotki. Tak wyglądała moja przeprowadzka.